-Nie. Przecież powiedziałam już, że nie zbliżała się do Mike’a.
-Czy może pani zdjąć na chwilę opaskę, aby przysięgli zobaczyli blizny?
Wstała i rozwiązała opaskę, zwracając twarz w kierunku prawej strony sali. Zrobiła to bez emocji, jakby na co dień pokazywała ludziom swój wstyd. Z ław przysięgłych, a także z samej sali, dobiegł ją charakterystyczny szmer, zawsze towarzyszący oględzinom jej ran. Pobrzmiewały w nim zarówno współczucie, jak i zgroza oraz ledwo skrywany wstręt, jakby mogła rzucić na innych zły urok samą swoją obecnością.
Adwokat podszedł do swojego stołu i podniósł wysoko kolorowe czasopismo, które do tej pory trzymał schowane pod dzisiejszym wydaniem „Ekspresu Derbachijskiego”. Był to ten sam stary numer „Prawdy”, na którego okładce widniało przerażające zdjęcie świeżo okaleczonej Derry. Przespacerował się przed ławą przysięgłych, a także z samej sali, dobiegł ją charakterystyczne dla Sangacji. Wolałaby, aby zwracano się do niej po imieniu. Była przecież bardzo młodą osobą i nie robiła z tego faktu tajemnicy.
-Byłam w domu sama – zaczęła lekko drżącym głosem. – Mike wrócił mniej więcej wpół do dziesiątej. Był tak pijany, że ledwo mógł utrzymać się na nogach. Powiedziałam mu, że rodzice dowiedzą się o wszystkim. Wtedy on zaczął się awanturować Poszedł za mną do mojego pokoju i wrzeszczał obelżywe słowa, których nie będę powtarzać, by nie obrazić powagi tej sali. Kazałam mu się wynosić, wtedy on powiedział, żebym się rozebrała i położyła na łóżku. Zaczęliśmy się szamotać. On... on mnie pocałował. Na siłę. Nie chciałam go zabić, proszę Wysokiego Sądu. Chciałam tylko, żeby sobie poszedł i dał mi wreszcie spokój. Uderzyłam go w klatkę piersiową. Nie przypuszczałam, że wkrótce zwiążę się z kobietą. Miałam wtedy chłopaka, Kimmo. Ale choćbym nie była z nikim, wolałabym umrzeć niż kochać się z pijanym Mik’m. Budził we mnie niepohamowany wstręt nie ze względu na płeć, ale zachowanie. Poza tym był dla mnie kimś w rodzaju brata, więc stosunek pomiędzy nami byłby kazirodztwem, na co nie mogłam się zgodzić. Podkreślam przy tym jeszcze raz, że nie chciałam go zabić, proszę Wysokiego Sądu. Chciałam tylko, żeby sobie poszedł i dał mi wreszcie spokój. Uderzyłam go w klatkę piersiową. Nie przypuszczałam, że wkrótce zwiążę się z kobietą. Miałam wtedy chłopaka, Kimmo. Ale choćbym nie była z nikim, wolałabym umrzeć niż kochać się z pijanym Mik’m. Budził we mnie niepohamowany wstręt nie ze względu na płeć, ale zachowanie. Poza tym był dla mnie kimś w rodzaju brata, więc stosunek pomiędzy nami byłby kazirodztwem, na co nie mogłam się zgodzić. Podkreślam przy tym jeszcze raz, że nie chciałam go zabić, a tylko odepchnąć.
Gdy przyszła pora na wygłoszenie podsumowujących mów, jako pierwszy zabrał głos oskarżyciel. Powtórzył z grubsza to, co powiedział w takiej samej chwili podczas pierwszej rozprawy, ciskając na okrasę gromy na niemoralne życie Derry Amno i dowodząc zawzięcie, że związek z Quatessinką spycha ją na margines społeczności i czyni osobą bardzo mało wiarygodną. Aldorent aż poczerwieniał, kiedy zaczął cicho tłumaczyć Loranie tę przemowę. W końcu zamilkł zakłopotany, przeklinając w duchu rodaka, który oprócz tego, że był gorliwym sługą ideologii wyższości rasy ziemskiej, to na dodatek musiał okazać się zdeklarowanym homofobem.


Pozostałe teksciki:
1 2 3 8984 8985 8986 8987 8988 10353 10354 10355