-Była świetną uczennicą i wspaniałą koleżanką – mówiła panna Rogers. – Nigdy nie odmówiła pomocy osobie potrzebującej. Jako prymuska pomagała mi w lekcjach, a nie odwrotnie. Nie odbijała cudzych chłopaków, w ogóle nie lubiła się bawić. Była bardzo poważna, jakby była od nas starsza o dziesięć lat. Dałabym sobie rękę uciąć, że to nie ona zaczęła tę awanturę z Michaelem.Miała tylko bardzo dużego pecha.
Na koniec adwokat powołał na świadka doktora Scotta.
-O co tak naprawdę potrzebowała i czego z całego serca pragnęła, był święty spokój. W sferze materialnej nigdy nie miała przesadnych wymagań i pewnie nie wiedziałaby nawet, co począć z dużą sumą pieniędzy.
Przysięgli udali się na naradę. W tym czasie marszałek i jego podopieczni przekąsili lunch w przestronnej stołówce na parterze budynku. Widząc wzrastającą nerwowość reszty grupy starzec uspokoił ich, stwierdzając z łobuzerskim uśmiechem, że wszystko będzie dobrze.
-Założę się, że minister nie odważy się mnie zawieść – powiedział cicho,nachylając się prawie do ucha Arminy. – Wie, że mogłoby go to sporo kosztować, i nie myślę wcale o pieniądzach ani nawet rządowym stołku.
Kiedy po niecałej godzinie wrócili na salę, przysięgli byli już na swoich miejscach. W sumie jest ich dwanaścioro, jak zazwyczaj. To zwykli obywatele, których obowiązkiem jest wydanie wyroku w powierzonej i sprawie.
-Wiem, Aldo – przerwała. – Chodziłam w tym mieście do kina.
-Dwanaścioro – powtórzył. – Sześciu mężczyzn i sześć kobiet, ludzie w różnym wieku, wykonujący różne zawody, łącznie z emerytami i gospodyniami domowymi. Na ogół przysięgli są wybierani w ten sposób, że Entorianka nie ucieszy się tymi pieniędzmi, a może nawet nie będzie chciała ich przyjąć. Jedynym, czego tak naprawdę potrzebowała i czego z całego serca pragnęła, był święty spokój. W sferze materialnej nigdy nie miała przesadnych wymagań i pewnie nie wiedziałaby nawet, co począć z dużą sumą pieniędzy.
Przysięgli udali się na naradę. W tym czasie marszałek i jego podopieczni przekąsili lunch w przestronnej stołówce na parterze budynku. Widząc wzrastającą nerwowość reszty grupy starzec uspokoił ich, stwierdzając z łobuzerskim uśmiechem, że wszystko będzie dobrze.
-Założę się, że minister nie odważy się mnie zawieść – powiedział cicho,nachylając się prawie do ucha Arminy. – Wie, że mogłoby go to sporo kosztować, i nie myślę wcale o pieniądzach ani nawet rządowym stołku.


Pozostałe teksciki:
1 2 3 8709 8710 8711 8712 8713 10353 10354 10355