-Po rozpatrzeniu zaprezentowanych dowodów i wysłuchaniu świadków postanowiliśmy uznać oskarżoną Derrę Amno za niewinną zarzucanego jej czynu, co pociąga za sobą natychmiastowe anulowanie wszystkich ciążących na niej wyroków. Nie ustalono żadnego zastępczego wymiaru kary w stosunku do Kiramejek? Otóż powiem wam: nie może być podwójnego prawa, nie może być podwójnego prawa, nie może być podwójnego prawa, nie może być podwójnego prawa, nie może być podwójnego prawa, nie może być podwójnych standardów postępowania. Nie możemy winić młodej dziewczyny za to, że walczyła o swoją cześć. Dowody wskazują, że nie przekroczyła granic obrony koniecznej, a śmierć Michaela była rezultatem bardzo nieszczęśliwego wypadku, co zostało podczas tej rozprawy wielokrotnie udowodnione. Dlatego wnioskuję o przekwalifikowanie czynu oskarżonej z umyślnego zabójstwa na wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Biorąc zaś pod uwagę okoliczność łagodzącą w postaci bestialskiego okaleczenia, czego wstrząsające dowody widzieliście państwo przed chwilą, w imieniu mojej klientki i jej rodziny proszę was o bezwarunkowe uniewinnienie Derry Amno. Zważcie, sędziowie przysięgli, molestowania. Tak wiele mówi się ostatnio na ten temat w naszym kraju.
-Przecież Aldorent może mnie tam zabrać – pokręciła głową, również wstając. – Nie musi pan po raz drugi ponad wszelką wątpliwość, że jest winna śmierci Michaela Carradine’a. Proszę wszystkich obecnych na sali o zajęcie miejsc.
Opadła z ulgą na twarde krzesło, czując tuż obok zwaliste ciało Squirrela. Dałaby teraz dużo za krzepiący uścisk dłoni Lorany, lecz brakowało jej śmiałości, by się odwrócić.
-Pragnę przypomnieć, że dzisiejsze posiedzenie ma rozpatrzyć apelację wniesioną przez pana mecenasa o krótkie uzasadnienie apelacji.
-Wysoki Sądzie, sędziowie przysięgli, szanowni państwo – zaczął, ponownie wstając. – Zebraliśmy się tutaj, aby zweryfikować przedstawione poprzednim razem dowody, na których podstawie stwierdzono winę oskarżonej i zasądzono najwyższy wymiar kary. Istnieją mianowicie bardzo poważne przesłanki pozwalające przypuszczać, że należałoby przemianować czyn oskarżonej z umyślnego zabójstwa na wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Biorąc zaś pod uwagę okoliczność łagodzącą w postaci bestialskiego okaleczenia, czego wstrząsające dowody widzieliście państwo przed chwilą, w imieniu mojej klientki i jej rodziny proszę was o bezwarunkowe uniewinnienie Derry Amno. Zważcie, sędziowie przysięgli też zasiedli już na swoich miejscach. W sumie jest ich dwanaścioro, jak zazwyczaj. To zwykli obywatele, których obowiązkiem jest wydanie wyroku w powierzonej i sprawie.
-Wiem, Aldo – przerwała. – Chodziłam w tym mieście do kina.
-Dwanaścioro – powtórzył. – Sześciu mężczyzn i sześć kobiet, ludzie w różnym wieku, wykonujący różne zawody, łącznie z emerytami i gospodyniami domowymi. Na ogół przysięgli są wybierani w ten sposób, aby reprezentowali cały przekrój społeczeństwa, co ma sprawić, że wydany wyrok będzie obiektywny i sprawiedliwy.
-Proszę wstać, Sąd idzie! – krzyknął donośnym głosem woźny. Podniosła się z krzesła, czując, jak nieznacznie drżą jej kolana. Wolałaby, aby zwracano się do niej po imieniu. Była przecież bardzo młodą osobą i nie robiła z tego faktu tajemnicy.
-Byłam w domu sama – zaczęła lekko drżącym głosem. – Mike wrócił mniej więcej wpół do dziesiątej. Był tak pijany, że ledwo mógł utrzymać się na nogach. Powiedziałam mu, że rodzice dowiedzą się o wszystkim. Wtedy on zaczął się awanturować Poszedł za mną do mojego pokoju i wrzeszczał obelżywe słowa, których nie będę powtarzać, by nie obrazić powagi tej sali. Kazałam mu się wynosić, wtedy on powiedział, żebym się rozebrała i położyła na łóżku. Zaczęliśmy się szamotać. On... on mnie pocałował. Na siłę. Nie chciałam go zabić, a tylko odepchnąć.
Gdy przyszła pora na wygłoszenie podsumowujących mów, jako pierwszy zabrał głos oskarżyciel. Powtórzył z grubsza to, co powiedział w takiej samej chwili podczas pierwszej rozprawy, ciskając na okrasę gromy na niemoralne życie Derry Amno i dowodząc zawzięcie, że związek z Quatessinką spycha ją na margines społeczności i czyni osobą bardzo mało wiarygodną. Aldorent aż poczerwieniał, kiedy zaczął cicho tłumaczyć Loranie tę przemowę. W końcu zamilkł zakłopotany, przeklinając w duchu rodaka, który oprócz tego, że był gorliwym sługą ideologii wyższości rasy ziemskiej, to na dodatek musiał okazać się zdeklarowanym homofobem.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 8693 8694 8695 8696 8697 10353 10354 10355
-Przecież Aldorent może mnie tam zabrać – pokręciła głową, również wstając. – Nie musi pan po raz drugi ponad wszelką wątpliwość, że jest winna śmierci Michaela Carradine’a. Proszę wszystkich obecnych na sali o zajęcie miejsc.
Opadła z ulgą na twarde krzesło, czując tuż obok zwaliste ciało Squirrela. Dałaby teraz dużo za krzepiący uścisk dłoni Lorany, lecz brakowało jej śmiałości, by się odwrócić.
-Pragnę przypomnieć, że dzisiejsze posiedzenie ma rozpatrzyć apelację wniesioną przez pana mecenasa o krótkie uzasadnienie apelacji.
-Wysoki Sądzie, sędziowie przysięgli, szanowni państwo – zaczął, ponownie wstając. – Zebraliśmy się tutaj, aby zweryfikować przedstawione poprzednim razem dowody, na których podstawie stwierdzono winę oskarżonej i zasądzono najwyższy wymiar kary. Istnieją mianowicie bardzo poważne przesłanki pozwalające przypuszczać, że należałoby przemianować czyn oskarżonej z umyślnego zabójstwa na wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Biorąc zaś pod uwagę okoliczność łagodzącą w postaci bestialskiego okaleczenia, czego wstrząsające dowody widzieliście państwo przed chwilą, w imieniu mojej klientki i jej rodziny proszę was o bezwarunkowe uniewinnienie Derry Amno. Zważcie, sędziowie przysięgli też zasiedli już na swoich miejscach. W sumie jest ich dwanaścioro, jak zazwyczaj. To zwykli obywatele, których obowiązkiem jest wydanie wyroku w powierzonej i sprawie.
-Wiem, Aldo – przerwała. – Chodziłam w tym mieście do kina.
-Dwanaścioro – powtórzył. – Sześciu mężczyzn i sześć kobiet, ludzie w różnym wieku, wykonujący różne zawody, łącznie z emerytami i gospodyniami domowymi. Na ogół przysięgli są wybierani w ten sposób, aby reprezentowali cały przekrój społeczeństwa, co ma sprawić, że wydany wyrok będzie obiektywny i sprawiedliwy.
-Proszę wstać, Sąd idzie! – krzyknął donośnym głosem woźny. Podniosła się z krzesła, czując, jak nieznacznie drżą jej kolana. Wolałaby, aby zwracano się do niej po imieniu. Była przecież bardzo młodą osobą i nie robiła z tego faktu tajemnicy.
-Byłam w domu sama – zaczęła lekko drżącym głosem. – Mike wrócił mniej więcej wpół do dziesiątej. Był tak pijany, że ledwo mógł utrzymać się na nogach. Powiedziałam mu, że rodzice dowiedzą się o wszystkim. Wtedy on zaczął się awanturować Poszedł za mną do mojego pokoju i wrzeszczał obelżywe słowa, których nie będę powtarzać, by nie obrazić powagi tej sali. Kazałam mu się wynosić, wtedy on powiedział, żebym się rozebrała i położyła na łóżku. Zaczęliśmy się szamotać. On... on mnie pocałował. Na siłę. Nie chciałam go zabić, a tylko odepchnąć.
Gdy przyszła pora na wygłoszenie podsumowujących mów, jako pierwszy zabrał głos oskarżyciel. Powtórzył z grubsza to, co powiedział w takiej samej chwili podczas pierwszej rozprawy, ciskając na okrasę gromy na niemoralne życie Derry Amno i dowodząc zawzięcie, że związek z Quatessinką spycha ją na margines społeczności i czyni osobą bardzo mało wiarygodną. Aldorent aż poczerwieniał, kiedy zaczął cicho tłumaczyć Loranie tę przemowę. W końcu zamilkł zakłopotany, przeklinając w duchu rodaka, który oprócz tego, że był gorliwym sługą ideologii wyższości rasy ziemskiej, to na dodatek musiał okazać się zdeklarowanym homofobem.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 8693 8694 8695 8696 8697 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
-Po rozpatrzeniu za...
Powinna się cieszyć...
-Owszem, mówił, naw...
Dlatego odetchnęła ...
-Owszem, mówił, naw...
-Nie. Przecież powi...
-Ależ ufam ci, Derr...
-Sprzeciw! – ...
-Kiedy byłam w więz...
Kiedy po niecałej g...
-Lorano...? –...
-Założę się, że min...
-Udzielam pozwoleni...
Powinna się cieszyć...
-Dziękuję, kochany ...
-Ależ ufam ci, Derr...
-O co tak naprawdę ...
-Nie obchodzi ich t...
-Cieszę się, że będ...
Wszystkie teksten
-Po rozpatrzeniu za...
Powinna się cieszyć...
-Owszem, mówił, naw...
Dlatego odetchnęła ...
-Owszem, mówił, naw...
-Nie. Przecież powi...
-Ależ ufam ci, Derr...
-Sprzeciw! – ...
-Kiedy byłam w więz...
Kiedy po niecałej g...
-Lorano...? –...
-Założę się, że min...
-Udzielam pozwoleni...
Powinna się cieszyć...
-Dziękuję, kochany ...
-Ależ ufam ci, Derr...
-O co tak naprawdę ...
-Nie obchodzi ich t...
-Cieszę się, że będ...
Wszystkie teksten