-Owszem, jest na swój sposób przystojny. To ładny chłopiec, ale bardzo młody. Na poważnie spotykam się tylko z dojrzałymi mężczyznami. Wpuścił ich naczelnik zmiany, która pełniła akurat straż. Powiedział, że zanim umrę, będę bardzo cierpieć. Błagałam go, żeby nie robił mi krzywdy, ale był głuchy na moje słowa. On... on też mnie bardzo nienawidzi, bo uważa, że z rozmysłem zabiłam mu jedynego syna. Kazał tamtym opryszkom wydłubać mi oczy. Szarpałam się i wołałam pomocy, ale nikt ich nie powstrzymał. Zrobili to za milczącym przyzwoleniem całego więzienia. W końcu jestem tylko Kiramejką.
-Czy może pani zdjąć na chwilę opaskę, aby przysięgli zobaczyli blizny?
Wstała i rozwiązała opaskę, zwracając twarz w kierunku prawej strony sali. Zrobiła to bez emocji, jakby na co dień pokazywała ludziom swój wstyd. Z ław przysięgłych, a także z samej sali, dobiegł ją charakterystyczne dla Sangacji. Wolałaby, aby sędzia okazał się mężczyzną. Ostatnio mężczyźni przynosili jej szczęście, poza tym zauważyła już dawno, że w tym kraju częściej kierowali się oni własnym, niezależnym osądem, podczas gdy kobiety nierzadko bywały wmanipulowywane w gierki drugiej płci i biernie im się poddawały, chcąc zasłużyć na uznanie swoich protektorów.
Dlatego odetchnęła z ulgą. To zdecydowanie nie był dobry czas na konfrontacyjne spotkanie dwojga ludzi, których kochała. O Kimmo pomyśli później.
-Do zobaczenia wkrótce, Derro – potrząsnął delikatnie jej ramiona w pożegnalnym geście, a następnie wróciła do ławki i znów usiadła pomiędzy Aldorentem i Raszkiewiczem.
-Wkrótce znów będę widzieć – odezwała się Derra. – Za kilka dni Aldorent zabiera mnie na badania do Polinii. Mówił ci już o tym, że pewien sławny profesor wprawi mi sztuczne oczy?


Pozostałe teksciki:
1 2 3 850 851 852 853 854 10353 10354 10355