Powinna się cieszyć, żadne inne uczucie nie wchodziło tutaj w grę. W końcu jeszcze niedawno była święcie przekonana, że gdyby Derra odzyskała wzrok i normalny wygląd, wszystkie ich problemy znikłyby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Taki rozwój wypadków uznałaby za graniczący z cudem i ledwo przyjechały na Północ, okazało się, że cuda czasami się zdarzają. Może warto więc niekoniecznie w nie wierzyć, ale na pewno na nich polegać.
-Ty też zbyt wiele wycierpiałaś, chociaż w inny sposób. Dopóki żyję, już nigdy nie będziesz sama.
Przysunęła się bliżej do Quatessinki i oparła nareszcie skroń o bark tamtej, milknąc na dobre po tej żarliwej deklaracji. Lorana otoczyła ramieniem jej smukłą kibić, mocniej przyciągając do siebie przyjaciółkę i stopniowo się rozluźniając. Siedziały tak do późych godzin, ciesząc się łagodnymi podmuchami wiatru, uroczystym pięknem rojących się bez opamiętania gwiazd i aksamitem nieba, nie dbając o narastające pragnienie snu, jakby miała to być ich ostatnia wspólna noc, lgnąc do siebie czule i wymieniając od niechcenia lekkie jak wiosenny wiatr pocałunki.
Ten zaś, który przywiódł malarkę do zakazanego dla niej miejsca, czuwał nad dziewczętami dyskretnie tuż za płotem, powściągając ciekawość i nie popatrując na nie w bladej poświacie pyzatego księżycaopiekować. Miał jej do zaoferowania tak wiele, że odrzucenie jego pomocnej dłoni byłoby skrajnym brakiem rozsądku. Na dobrą sprawę był kluczem do rozwiązania wszystkich jej kłopotów.
-No dobrze, na mnie już czas – wstał, patrząc przy tym na Arminę. – Niech państwo będą dobrej myśli. Będę w kontakcie z Aldorentem, którego upoważniłem do przekazywana państwu wszystkich istotnych wieści. Za kilka dni osobiście po ciebie przyjadę, Derro, i zawiozę cię prosto pod drzwi sądu. Mam nadzieję, że zniesiesz jakoś ten krótki pobyt w naszym kraju.
-Przecież Aldorent może mnie tam zabrać – pokręciła głową, również wstając. – Nie musi pan po raz drugi ponad wszelką wątpliwość, że jest winna śmierci Michaela Carradine.
-Zacznijmy w takim razie przesłuchania świadkw zdarzenia. Jako pierwszego świadka oskarżenia wzywam pannę Katię Carradine, siostrę ofiary.
A kiedy dziewczyna zajęła już przeznaczone dla składających zeznania miejsce i przysięgła na Biblię, że będzie mówić prawdę, całą prawdę i nic, tylko prawdę – Derra nie mogła widzieć chorobliwej bladości na jej zapadniętej twarzyczce i wielkich jak u dziecka oczu, pełnych przerażenia – prawnik Carradine’ów podszedł do niej blisko i zadał pytanie:
Pozostałe teksciki:
1 2 3 74 75 76 77 78 10353 10354 10355
-Ty też zbyt wiele wycierpiałaś, chociaż w inny sposób. Dopóki żyję, już nigdy nie będziesz sama.
Przysunęła się bliżej do Quatessinki i oparła nareszcie skroń o bark tamtej, milknąc na dobre po tej żarliwej deklaracji. Lorana otoczyła ramieniem jej smukłą kibić, mocniej przyciągając do siebie przyjaciółkę i stopniowo się rozluźniając. Siedziały tak do późych godzin, ciesząc się łagodnymi podmuchami wiatru, uroczystym pięknem rojących się bez opamiętania gwiazd i aksamitem nieba, nie dbając o narastające pragnienie snu, jakby miała to być ich ostatnia wspólna noc, lgnąc do siebie czule i wymieniając od niechcenia lekkie jak wiosenny wiatr pocałunki.
Ten zaś, który przywiódł malarkę do zakazanego dla niej miejsca, czuwał nad dziewczętami dyskretnie tuż za płotem, powściągając ciekawość i nie popatrując na nie w bladej poświacie pyzatego księżycaopiekować. Miał jej do zaoferowania tak wiele, że odrzucenie jego pomocnej dłoni byłoby skrajnym brakiem rozsądku. Na dobrą sprawę był kluczem do rozwiązania wszystkich jej kłopotów.
-No dobrze, na mnie już czas – wstał, patrząc przy tym na Arminę. – Niech państwo będą dobrej myśli. Będę w kontakcie z Aldorentem, którego upoważniłem do przekazywana państwu wszystkich istotnych wieści. Za kilka dni osobiście po ciebie przyjadę, Derro, i zawiozę cię prosto pod drzwi sądu. Mam nadzieję, że zniesiesz jakoś ten krótki pobyt w naszym kraju.
-Przecież Aldorent może mnie tam zabrać – pokręciła głową, również wstając. – Nie musi pan po raz drugi ponad wszelką wątpliwość, że jest winna śmierci Michaela Carradine.
-Zacznijmy w takim razie przesłuchania świadkw zdarzenia. Jako pierwszego świadka oskarżenia wzywam pannę Katię Carradine, siostrę ofiary.
A kiedy dziewczyna zajęła już przeznaczone dla składających zeznania miejsce i przysięgła na Biblię, że będzie mówić prawdę, całą prawdę i nic, tylko prawdę – Derra nie mogła widzieć chorobliwej bladości na jej zapadniętej twarzyczce i wielkich jak u dziecka oczu, pełnych przerażenia – prawnik Carradine’ów podszedł do niej blisko i zadał pytanie:
Pozostałe teksciki:
1 2 3 74 75 76 77 78 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
Znów milczenie. Wre...
-To niczego nie zmi...
Kiedy po niecałej g...
-Kruczek będzie spu...
-To się już nie bój...
-Aldorent? Lorana?<...
-Przecież to niczeg...
-Wkrótce znów będę ...
-A co może nam pan ...
-Panno Amno –...
-Jeśli będę zdrowa,...
-Owszem, mówił, naw...
-Tato, nie marudź &...
Derra wstała. Loran...
Zaczęła mówić cicho...
Derra wstała. Loran...
Tak, to chyba rzecz...
-Przecież to niczeg...
-Kiedy dostanę nowe...
Wszystkie teksten
Znów milczenie. Wre...
-To niczego nie zmi...
Kiedy po niecałej g...
-Kruczek będzie spu...
-To się już nie bój...
-Aldorent? Lorana?<...
-Przecież to niczeg...
-Wkrótce znów będę ...
-A co może nam pan ...
-Panno Amno –...
-Jeśli będę zdrowa,...
-Owszem, mówił, naw...
-Tato, nie marudź &...
Derra wstała. Loran...
Zaczęła mówić cicho...
Derra wstała. Loran...
Tak, to chyba rzecz...
-Przecież to niczeg...
-Kiedy dostanę nowe...
Wszystkie teksten