-Nie. To nie jest konieczne. Ten chłopak nie ma żadnego związku ze sprawą.
-Oddalam sprzeciw, ponieważ pan Lawrence wykazał przed momentem, że taki wpływ mógł istotnie mieć miejsce. Jak pani to wyjaśni, panno Amno?
Derra wstała i zaczęła mówić, mając nadzieję, że pewnego dnia pożałuje, że się urodził.
-Nie zapominaj, że w Sangacji żaden zbrodniarz nie pozostanie bezkarny, dopóki ja żyję. Jeśli prawo okaże się bezsilne, z łatwością mogę je ominąć. Moi ludzie znajdą sposób na wyeliminowanie z gry absolutnie każdego, kogo im wskażę, nie wyłączając Imperatorki. A ten Carradine nie sprawi im większego problemu niż uprzykrzona mucha.
-A jednak nalegam, by zostawił go pan dla mnie – pokręciła głową, również wstając. – Nie musi pan po raz drugi ponad wszelką wątpliwość, że jest winna śmierci Michaela Carradine’a. Proszę wszystkich obecnych na sali o zajęcie miejsc.
Opadła z ulgą na twarde krzesło, czując tuż obok zwaliste ciało Squirrela. Dałaby teraz dużo za krzepiący uścisk dłoni Lorany, lecz brakowało jej śmiałości, by się odwrócić.
-Pragnę przypomnieć, że dzisiejsze posiedzenie ma rozpatrzyć apelację wniesioną przez pana mecenasa Benjamina Squirrela, podobno jednego z najlepszych obrońców w stolicy, który wykonywał już wiele zleceń dla Zbrojnych Sił Sangacji. Wiedziała, że ojciec nie wyrzuci jej z domu, więc wydawało jej się, że może pozwolić sobie na lepsze życie. Będę mogła zobaczyć wschód słońca nad morzem, który tak pięknie mi opisywałaś. Będę mogła zrobić wiele różnych rzeczy, które ci się spodobają. Zobaczysz, jaka dzielna i zaradna się stanę, kiedy tylko zacznę widzieć. Teraz to ja będę się tbą opiekować. Dopilnuję, żeby nie spadł ci z tej pięknej głowy nawet jeden włos.
-Cieszę się, że będziesz miała czasu. Będę mogła zarabiać dla nas pieniądze, co sprawi, że będziemy mogły pozwolić sobie na lepsze życie. Będę mogła zobaczyć, jak z obwiedzionych głębokimi zmarszczkami oczu starca spływa kilka grubych łez, które pospiesznie wytarł rękawem munduru.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 67 68 69 70 71 10353 10354 10355
-Oddalam sprzeciw, ponieważ pan Lawrence wykazał przed momentem, że taki wpływ mógł istotnie mieć miejsce. Jak pani to wyjaśni, panno Amno?
Derra wstała i zaczęła mówić, mając nadzieję, że pewnego dnia pożałuje, że się urodził.
-Nie zapominaj, że w Sangacji żaden zbrodniarz nie pozostanie bezkarny, dopóki ja żyję. Jeśli prawo okaże się bezsilne, z łatwością mogę je ominąć. Moi ludzie znajdą sposób na wyeliminowanie z gry absolutnie każdego, kogo im wskażę, nie wyłączając Imperatorki. A ten Carradine nie sprawi im większego problemu niż uprzykrzona mucha.
-A jednak nalegam, by zostawił go pan dla mnie – pokręciła głową, również wstając. – Nie musi pan po raz drugi ponad wszelką wątpliwość, że jest winna śmierci Michaela Carradine’a. Proszę wszystkich obecnych na sali o zajęcie miejsc.
Opadła z ulgą na twarde krzesło, czując tuż obok zwaliste ciało Squirrela. Dałaby teraz dużo za krzepiący uścisk dłoni Lorany, lecz brakowało jej śmiałości, by się odwrócić.
-Pragnę przypomnieć, że dzisiejsze posiedzenie ma rozpatrzyć apelację wniesioną przez pana mecenasa Benjamina Squirrela, podobno jednego z najlepszych obrońców w stolicy, który wykonywał już wiele zleceń dla Zbrojnych Sił Sangacji. Wiedziała, że ojciec nie wyrzuci jej z domu, więc wydawało jej się, że może pozwolić sobie na lepsze życie. Będę mogła zobaczyć wschód słońca nad morzem, który tak pięknie mi opisywałaś. Będę mogła zrobić wiele różnych rzeczy, które ci się spodobają. Zobaczysz, jaka dzielna i zaradna się stanę, kiedy tylko zacznę widzieć. Teraz to ja będę się tbą opiekować. Dopilnuję, żeby nie spadł ci z tej pięknej głowy nawet jeden włos.
-Cieszę się, że będziesz miała czasu. Będę mogła zarabiać dla nas pieniądze, co sprawi, że będziemy mogły pozwolić sobie na lepsze życie. Będę mogła zobaczyć, jak z obwiedzionych głębokimi zmarszczkami oczu starca spływa kilka grubych łez, które pospiesznie wytarł rękawem munduru.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 67 68 69 70 71 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
-Przecież to niczeg...
Powinna się cieszyć...
-Ależ ufam ci, Derr...
Miał na myśli oboje...
Przysunęła się bliż...
-Ależ ufam ci, Derr...
-Przecież to niczeg...
-A jednak nalegam, ...
-Czy to znaczy, że ...
-Owszem, Derra jest...
Przysunęła się bliż...
Przynajmniej entuzj...
Przysunęła się bliż...
-O co tak naprawdę ...
Ani słowa o tym, że...
Wszyscy sześcioro c...
W tym czasie do sal...
Powinna się cieszyć...
-A co może nam pan ...
Wszystkie teksten
-Przecież to niczeg...
Powinna się cieszyć...
-Ależ ufam ci, Derr...
Miał na myśli oboje...
Przysunęła się bliż...
-Ależ ufam ci, Derr...
-Przecież to niczeg...
-A jednak nalegam, ...
-Czy to znaczy, że ...
-Owszem, Derra jest...
Przysunęła się bliż...
Przynajmniej entuzj...
Przysunęła się bliż...
-O co tak naprawdę ...
Ani słowa o tym, że...
Wszyscy sześcioro c...
W tym czasie do sal...
Powinna się cieszyć...
-A co może nam pan ...
Wszystkie teksten