Przysunęła się bliżej do Quatessinki i oparła nareszcie skroń o bark tamtej, milknąc na dobre po tej żarliwej deklaracji. Lorana otoczyła ramieniem jej smukłą kibić, mocniej przyciągając do siebie przyjaciółkę i stopniowo się rozluźniając. Siedziały tak do późych godzin, ciesząc się łagodnymi podmuchami wiatru, uroczystym pięknem rojących się bez opamiętania gwiazd i aksamitem nieba, nie dbając o narastające pragnienie snu, jakby miała to być ich ostatnia wspólna noc, lgnąc do siebie czule i wymieniając od niechcenia lekkie jak wiosenny wiatr pocałunki.
Ten zaś, który przywiódł malarkę do zakazanego dla niej miejsca, czuwał nad dziewczętami dyskretnie tuż za płotem, powściągając ciekawość i nie popatrując na nie w bladej poświacie pyzatego księżycawi. Squirrel wydał się jej od pierwszego uścisku dłoni mężczyzn. Ostatecznie nie musi mieć aprobaty całego świata, wystarczy jej stałość i głębia uczucia Lorany. Najważniejsze było to, że jej długotrwały, wyniszczający koszmar nareszcie dobiegł końca. Zrywała kolejną więź z Sangacją, mając nadzieję, że pewnego dnia nie będzie łączyć jej z tym krajem absolutnie nic.
Jeszcze w tym miesiącu odzyska oczy, a potem zawsze będzie tylko jasny dzień.
Aldorent Morrison wciąż mieszkał u Kendry, podobnie jak Lorana. Po rozprawie uradzili z marszałkiem, że młody mężczyzna wróci na razie do Entorii, by jeszcze przez jakiś czas dyskretnie strzec Derrę przed Jacksonem, który mógł nie dać za wygraną, a także po to, by dopilnować na miejscu wszystkich spraw związanych z operacją i wozić dziewczynę do Polinii.
Następnego dnia po tuż po kolacji, którą Eliminator zjadł w domu Derry, zaczekał chwilę, aż jej ojcie wyjdzie na podwórze, by zajrzeć jeszcze przed zmierzchem do warsztatu i dokończyć jakąś stolarską pracę, zaś matka zaprowadzi chłopca na pięterko, szarpiąc go przy tym ze złością za łokieć i łajając głośno za jakąś wymyślną szkolną psotę. Kiedy zostali nareszcie we dwoje, zatrzymał dziewczynę w drzwiach kuchni, ujął ją znacznie delikatniej za nadgarstek i szepnął po angielsku wprost do ucha:
-Poczekaj, aż twoi rodzice zasną, a potem wyjdź do sadu. Przyprowadzę ci ją.
-Kruczek będzie spuszczony – odszepnęła.
-Niczym się nie martw. Mam jeszcze te igiełki z narkotykiem, który natychmiast powala wołu. Uśpię psisko na ładnych kilka godzin.
-Dziękuję, kochany przyjacielu.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 677 678 679 680 681 10353 10354 10355
Ten zaś, który przywiódł malarkę do zakazanego dla niej miejsca, czuwał nad dziewczętami dyskretnie tuż za płotem, powściągając ciekawość i nie popatrując na nie w bladej poświacie pyzatego księżycawi. Squirrel wydał się jej od pierwszego uścisku dłoni mężczyzn. Ostatecznie nie musi mieć aprobaty całego świata, wystarczy jej stałość i głębia uczucia Lorany. Najważniejsze było to, że jej długotrwały, wyniszczający koszmar nareszcie dobiegł końca. Zrywała kolejną więź z Sangacją, mając nadzieję, że pewnego dnia nie będzie łączyć jej z tym krajem absolutnie nic.
Jeszcze w tym miesiącu odzyska oczy, a potem zawsze będzie tylko jasny dzień.
Aldorent Morrison wciąż mieszkał u Kendry, podobnie jak Lorana. Po rozprawie uradzili z marszałkiem, że młody mężczyzna wróci na razie do Entorii, by jeszcze przez jakiś czas dyskretnie strzec Derrę przed Jacksonem, który mógł nie dać za wygraną, a także po to, by dopilnować na miejscu wszystkich spraw związanych z operacją i wozić dziewczynę do Polinii.
Następnego dnia po tuż po kolacji, którą Eliminator zjadł w domu Derry, zaczekał chwilę, aż jej ojcie wyjdzie na podwórze, by zajrzeć jeszcze przed zmierzchem do warsztatu i dokończyć jakąś stolarską pracę, zaś matka zaprowadzi chłopca na pięterko, szarpiąc go przy tym ze złością za łokieć i łajając głośno za jakąś wymyślną szkolną psotę. Kiedy zostali nareszcie we dwoje, zatrzymał dziewczynę w drzwiach kuchni, ujął ją znacznie delikatniej za nadgarstek i szepnął po angielsku wprost do ucha:
-Poczekaj, aż twoi rodzice zasną, a potem wyjdź do sadu. Przyprowadzę ci ją.
-Kruczek będzie spuszczony – odszepnęła.
-Niczym się nie martw. Mam jeszcze te igiełki z narkotykiem, który natychmiast powala wołu. Uśpię psisko na ładnych kilka godzin.
-Dziękuję, kochany przyjacielu.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 677 678 679 680 681 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
Jednakże to milczen...
Przysunęła się bliż...
-Stwierdziłem, że j...
-Była świetną uczen...
-Derro, to jest bez...
Kiedy po niecałej g...
Wszyscy sześcioro c...
-Owszem, mówił, naw...
Spojrzał na młodą S...
-Lorano...? –...
Aldorent Morrison w...
Zaczęła mówić cicho...
Następnego dnia po ...
Całe napięcie natyc...
Aldorent Morrison w...
-Panno Carradine, p...
-Aldorent? Lorana?<...
-Tak, Derro? –...
-Lorano...? –...
Wszystkie teksten
Jednakże to milczen...
Przysunęła się bliż...
-Stwierdziłem, że j...
-Była świetną uczen...
-Derro, to jest bez...
Kiedy po niecałej g...
Wszyscy sześcioro c...
-Owszem, mówił, naw...
Spojrzał na młodą S...
-Lorano...? –...
Aldorent Morrison w...
Zaczęła mówić cicho...
Następnego dnia po ...
Całe napięcie natyc...
Aldorent Morrison w...
-Panno Carradine, p...
-Aldorent? Lorana?<...
-Tak, Derro? –...
-Lorano...? –...
Wszystkie teksten