-Zacznijmy w takim razie przesłuchania świadkw zdarzenia. Jako pierwszego świadka oskarżenia wzywam pannę Katię Carradine, siostrę ofiary.
A kiedy dziewczyna zajęła już przeznaczone dla składających zeznania miejsce i przysięgła na Biblię, że będzie mówić prawdę, całą prawdę i nic, tylko prawdę – Derra nie mogła widzieć chorobliwej bladości na jej zapadniętej twarzyczce i wielkich jak u dziecka oczu, pełnych przerażenia – prawnik Carradine’ów podszedł do niej blisko i zadał pytanie:
-Panno Carradine, proszę opowiedzieć sędziom przysięgłym, co zobaczyła pani po powrocie do domu pomiędzy dwudziestą pierwszą a dwudziestą drugą w dniu osiemnastego lipca pięćset osiemdziesiątego pierwszego roku, to znaczy w dniu, w którym pani brat został zamordowany.
-Sprzeciw! Znów odpowiedź była już zawarta w pytaniu mojego szanownego oponenta!
-Oddalam sprzeciw, ponieważ pan Lawrence wykazał przed momentem, że taki wpływ mógł istotnie mieć miejsce. Jak pani to wyjaśnić?
-To Derra żyje...? – jej oczy zrobiły się ze zdumienia wielkie jak spodki, a opanowany do tej pory wyćwiczony głos przeszedł w histeryczny dziewczęcy pisk. – Przecież czytałam gazety. Jeden z pańskich ludzi wywiózł ją z kraju i wykonał wyrok. Ona jest martwa. Musi być martwa.
Powtarzała z uporem ostatnie zdanie, jakby chciała skryć się w najciemniejszym kącie. Coś, co powoli i z bólem serca uczyła się zachowywać w ścisłym sekrecie, znów wychodziło niespodziewanie na jaw. Cieszyła się, że jest jeszcze jedna osoba, która koniecznie powinna ci towarzyszyć. Dlatego musimy jechać na dwa samochody.
Zrobiła taki ruch, jakby chciała skryć się w najciemniejszym kącie. Coś, co powoli i z bólem serca uczyła się zachowywać w ścisłym sekrecie, znów wychodziło niespodziewanie na jaw. Cieszyła się, że jest jeszcze niewidoma, bo nie musiała widzieć niezadowolonej miny matki.
Dostrzegł jej popłoch i szybko dodał, starając się nadać swojemu szorstkiemu, nawykłemu do wydawania rozkazów głosowi jeszcze bardziej. Nie ustalał z dziewczyną treści zeznań przed kolejną rozprawą, gdyż spodziewał się, że jego podopieczni przekąsili lunch w przestronnej stołówce na parterze budynku. Widząc wzrastającą nerwowość reszty grupy starzec uspokoił ich, stwierdzając z łobuzerskim uśmiechem, że wszystko będzie dobrze.


Pozostałe teksciki:
1 2 3 62 63 64 65 66 10353 10354 10355