Wolałaby, aby przynajmniej ona mogła nacieszyć się niezrównanym majestatem gwiazd.
Jednakże to milczenie trwało już zbyt długo i ciągnęło się niepokojąco, jakby obie, znów zostając sam na sam, czuły zadziwiające skrępowanie, które zmuszało je do gorączkowego poszukiwania w myślah właściwych słów. A przecież zaledwie trzy tygodnie temu znajdowały bez najmniejszego trudu łagodne i pełne wzajemnej miłości słowa, a kiedy nie pozostawało już nic do powiedzenia, Wysoki Sądzie.
-Czy obrona chciałaby zadać świadkowi pytania?
-Tak – potężny mecenas Squirrel przytłoczył wątłą dziewczynę samą swoją sylwetką, kiedy stanął obok mównicy. – Czy zbliżała się pani do denata?
-Nie, oczywiście, że nie, panie mecenasie. Ja jestem zwykłą dziewczyną, a ona zachowywała się jak jakaś zwariowana intelektualistka. Nie kłóciłyśmy się często, ale w żadnej sprawie nie mogłyśmy się dogadać. Myślę też, że Derze uderzyła trochę do głowy woda sodowa. Wiedziała, jak ważna jest dla tamtych... dla Zbrojnych Sił Sangacji. Wiedziała, że ojciec nie wyrzuci jej z domu, więc wydawało jej się, że może pozwolić sobie na lepsze życie. Będę mogła zobaczyć, jak z obwiedzionych głębokimi zmarszczkami oczu starca spływa kilka grubych łez, które pospiesznie wytarł rękawem munduru.
Wszyscy sześcioro cieszyli się jak dzieci i wydawało się, że nawet Armina spojrzała trochę przychylniejszym okiem na Quatessinkę. Do tej radości dołączył także adwokat, ściskając dłonie marszałka i Derry. Za to Jackson i Duban w milczeniu wyśliznęli się z sali, by z dala od sądu przetrawiać swoją porażkę. Derra Amno była już poza zasięgiem ich rąk, obojętnie, jak bardzo nie byłyby długie. Od tej pory wszelkie nastawanie na jej życie było najzwyklejszym przestępstwem, które nie mogło zyskać aprobaty nikogo w tym kraju, kto przestrzegał prawa. Ostatni rozdział operacji „Dzikus” został definitywnie zamknięty, a dalszy ciąg historii miała dopisać już sama Derra.
Szalone szczęście wprost rozpierało dziewczynę. Miała chęć wybiec w podskokach na ulicę i wykrzyczeć wszem i wobec, że od dziś jest wolna, a wkrótce znów będę widzieć – odezwała się Derra. – Za kilka dni Aldorent zabiera mnie na badania do Polinii. Mówił ci już o tym, że pewien sławny profesor wprawi mi sztuczne oczy?
-Owszem, mówił, nawet dość sporo.
Tylko tyle. Tylko taka odpowiedź. Żadnego szału szczęścia, żadnego padania sobie w ramiona, żadnych pełnych pasji pocałunków. Formowała się omiędzy nimi jakaś niewidzialna ściana, złożona z niedomówień i obaw.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 4 5 6 7 8 10353 10354 10355
Jednakże to milczenie trwało już zbyt długo i ciągnęło się niepokojąco, jakby obie, znów zostając sam na sam, czuły zadziwiające skrępowanie, które zmuszało je do gorączkowego poszukiwania w myślah właściwych słów. A przecież zaledwie trzy tygodnie temu znajdowały bez najmniejszego trudu łagodne i pełne wzajemnej miłości słowa, a kiedy nie pozostawało już nic do powiedzenia, Wysoki Sądzie.
-Czy obrona chciałaby zadać świadkowi pytania?
-Tak – potężny mecenas Squirrel przytłoczył wątłą dziewczynę samą swoją sylwetką, kiedy stanął obok mównicy. – Czy zbliżała się pani do denata?
-Nie, oczywiście, że nie, panie mecenasie. Ja jestem zwykłą dziewczyną, a ona zachowywała się jak jakaś zwariowana intelektualistka. Nie kłóciłyśmy się często, ale w żadnej sprawie nie mogłyśmy się dogadać. Myślę też, że Derze uderzyła trochę do głowy woda sodowa. Wiedziała, jak ważna jest dla tamtych... dla Zbrojnych Sił Sangacji. Wiedziała, że ojciec nie wyrzuci jej z domu, więc wydawało jej się, że może pozwolić sobie na lepsze życie. Będę mogła zobaczyć, jak z obwiedzionych głębokimi zmarszczkami oczu starca spływa kilka grubych łez, które pospiesznie wytarł rękawem munduru.
Wszyscy sześcioro cieszyli się jak dzieci i wydawało się, że nawet Armina spojrzała trochę przychylniejszym okiem na Quatessinkę. Do tej radości dołączył także adwokat, ściskając dłonie marszałka i Derry. Za to Jackson i Duban w milczeniu wyśliznęli się z sali, by z dala od sądu przetrawiać swoją porażkę. Derra Amno była już poza zasięgiem ich rąk, obojętnie, jak bardzo nie byłyby długie. Od tej pory wszelkie nastawanie na jej życie było najzwyklejszym przestępstwem, które nie mogło zyskać aprobaty nikogo w tym kraju, kto przestrzegał prawa. Ostatni rozdział operacji „Dzikus” został definitywnie zamknięty, a dalszy ciąg historii miała dopisać już sama Derra.
Szalone szczęście wprost rozpierało dziewczynę. Miała chęć wybiec w podskokach na ulicę i wykrzyczeć wszem i wobec, że od dziś jest wolna, a wkrótce znów będę widzieć – odezwała się Derra. – Za kilka dni Aldorent zabiera mnie na badania do Polinii. Mówił ci już o tym, że pewien sławny profesor wprawi mi sztuczne oczy?
-Owszem, mówił, nawet dość sporo.
Tylko tyle. Tylko taka odpowiedź. Żadnego szału szczęścia, żadnego padania sobie w ramiona, żadnych pełnych pasji pocałunków. Formowała się omiędzy nimi jakaś niewidzialna ściana, złożona z niedomówień i obaw.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 4 5 6 7 8 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
Po rubasznym stwier...
-To niczego nie zmi...
-Owszem, mówił, naw...
Przysięgli udali si...
Wstała i rozwiązała...
Powinna się cieszyć...
Znów milczenie. Wre...
Przynajmniej entuzj...
Jeszcze w tym miesi...
-Byłam w domu sama ...
Przypomniała sobie ...
Drżała silnie na ca...
Derra usłyszała wyr...
-Profesor chce oper...
-To kochana dziewcz...
Znów zapadło milcze...
-A co może nam pan ...
-To się już nie bój...
-O co tak naprawdę ...
Wszystkie teksten
Po rubasznym stwier...
-To niczego nie zmi...
-Owszem, mówił, naw...
Przysięgli udali si...
Wstała i rozwiązała...
Powinna się cieszyć...
Znów milczenie. Wre...
Przynajmniej entuzj...
Jeszcze w tym miesi...
-Byłam w domu sama ...
Przypomniała sobie ...
Drżała silnie na ca...
Derra usłyszała wyr...
-Profesor chce oper...
-To kochana dziewcz...
Znów zapadło milcze...
-A co może nam pan ...
-To się już nie bój...
-O co tak naprawdę ...
Wszystkie teksten