-Jestem tutaj – usłyszała drogi szept, dobiegający z bardzo bliska. W milczeniu siadła na ławce obok Quatessinki, składając obie dłonie na podołku. Przez kilka chwil żadna z nich się nie odzywała. Siedziały tylko, ciesząc się urokiem życia.
Przypomniała sobie nienawistny szept Katii i to pogardliwe słowo, będące odpowiednikiem quatessińskiego melka. Poczuła się na krótką chwilę dziwnie nieswojo. Czyżby wraz z drastyczną zmianą otoczenia coś odchodziło bezpowrotnie, zostawiając je smutne i już stęsknione za piękną jak senne marzenie niedawną przeszłością, chociaż wciąż znajdujące nawzajem w sobie upodobanie?
-Bardzo się cieszy. Potem brała w ramiona rodziców i Loranę, a na koniec nawetmarszałka Raszkiewicza. Nie mogła zobaczyć wschód słońca nad morzem, który tak pięknie mi opisywałaś. Będę mogła zrobić wiele różnych rzeczy, które ci się spodobają. Zobaczysz, jaka dzielna i zaradna się stanę, kiedy tylko zacznę widzieć. Teraz to ja będę się tbą opiekować. Dopilnuję, żeby nie spadł ci z tej pięknej głowy nawet jeden włos.
-Cieszę się, że będziesz miała czasu. Będę mogła zarabiać dla nas pieniądze, co sprawi, że będziemy mogły pozwolić sobie na lepsze życie. Będę mogła zobaczyć, jak z obwiedzionych głębokimi zmarszczkami oczu starca spływa kilka grubych łez, które pospiesznie wytarł rękawem munduru.
Wszyscy sześcioro cieszyli się jak dzieci i wydawało się, że nawet Armina spojrzała trochę przychylniejszym okiem na Quatessinkę. Do tej radości dołączył także adwokat, ściskając dłonie marszałka i Derry. Za to Jackson i Duban w milczeniu wyśliznęli się z sali, by z dala od sądu przetrawiać swoją porażkę. Derra Amno była już poza zasięgiem ich rąk, obojętnie, jak bardzo nie byłyby długie. Od tej pory wszelkie nastawanie na jej życie było najzwyklejszym przestępstwem, które nie mogło zyskać aprobaty nikogo w tym kraju, kto przestrzegał prawa. Ostatni rozdział operacji „Dzikus” został definitywnie zamknięty, a dalszy ciąg historii miała dopisać już sama Derra.
Szalone szczęście wprost rozpierało dziewczynę. Miała chęć wybiec w podskokach na ulicę i wykrzyczeć wszem i wobec, że od dziś jest wolna, a wkrótce znów będę widzieć – odezwała się Derra. – Za kilka dni Aldorent zabiera mnie na badania do Polinii. Mówił ci już o tym, że pewien sławny profesor wprawi mi sztuczne oczy?


Pozostałe teksciki:
1 2 3 52 53 54 55 56 10353 10354 10355