Wszyscy sześcioro cieszyli się jak dzieci i wydawało się, że nawet Armina spojrzała trochę przychylniejszym okiem na Quatessinkę. Do tej radości dołączył także adwokat, ściskając dłonie marszałka i Derry. Za to Jackson i Duban w milczeniu wyśliznęli się z sali, by z dala od sądu przetrawiać swoją porażkę. Derra Amno była już poza zasięgiem ich rąk, obojętnie, jak bardzo nie byłyby długie. Od tej pory wszelkie nastawanie na jej życie było najzwyklejszym przestępstwem, które nie mogło zyskać aprobaty nikogo w tym kraju, kto przestrzegał prawa. Ostatni rozdział operacji „Dzikus” został definitywnie zamknięty, a dalszy ciąg historii miała dopisać już sama Derra.
Szalone szczęście wprost rozpierało dziewczynę. Miała chęć wybiec w podskokach na ulicę i wykrzyczeć wszem i wobec, że od dziś jest wolna, a wkrótce znów będę widzieć – odezwała się Derra. – Za kilka dni Aldorent zabiera mnie na badania do Polinii. Mówił ci już o tym, że pewien sławny profesor wprawi mi sztuczne oczy?
-Owszem, mówił, nawet dość sporo.
Tylko tyle. Tylko taka odpowiedź. Żadnego szału szczęścia, żadnego padania sobie w ramiona, żadnych pełnych pasji pocałunków. Formowała się omiędzy nimi jakaś niewidzialna ściana, złożona z niedomówień i obaw.
-Lorano...? – szepnęła cicho z lękiem, który przyprawiał ją o ból serca.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 49 50 51 52 53 10353 10354 10355
Szalone szczęście wprost rozpierało dziewczynę. Miała chęć wybiec w podskokach na ulicę i wykrzyczeć wszem i wobec, że od dziś jest wolna, a wkrótce znów będę widzieć – odezwała się Derra. – Za kilka dni Aldorent zabiera mnie na badania do Polinii. Mówił ci już o tym, że pewien sławny profesor wprawi mi sztuczne oczy?
-Owszem, mówił, nawet dość sporo.
Tylko tyle. Tylko taka odpowiedź. Żadnego szału szczęścia, żadnego padania sobie w ramiona, żadnych pełnych pasji pocałunków. Formowała się omiędzy nimi jakaś niewidzialna ściana, złożona z niedomówień i obaw.
-Lorano...? – szepnęła cicho z lękiem, który przyprawiał ją o ból serca.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 49 50 51 52 53 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
Pod budynek sądu za...
-Owszem, mówił, naw...
-Po rozpatrzeniu za...
Przesłuchano jeszcz...
-Niech więc przyjdz...
Przypomniała sobie ...
-Panno Carradine, p...
-Dziękuję, kochany ...
-Czy mógłby nam pan...
-Masz rację, chłopc...
-Podtrzymuję sprzec...
Miał na myśli oboje...
-Cieszę się, że będ...
-Przecież to niczeg...
-Oddalam sprzeciw, ...
-Cieszę się, że będ...
-Lorano...? –...
Kiedy po niecałej g...
-To niczego nie zmi...
Wszystkie teksten
Pod budynek sądu za...
-Owszem, mówił, naw...
-Po rozpatrzeniu za...
Przesłuchano jeszcz...
-Niech więc przyjdz...
Przypomniała sobie ...
-Panno Carradine, p...
-Dziękuję, kochany ...
-Czy mógłby nam pan...
-Masz rację, chłopc...
-Podtrzymuję sprzec...
Miał na myśli oboje...
-Cieszę się, że będ...
-Przecież to niczeg...
-Oddalam sprzeciw, ...
-Cieszę się, że będ...
-Lorano...? –...
Kiedy po niecałej g...
-To niczego nie zmi...
Wszystkie teksten