-Ona żyje, panno Carradine?
-Nie robię niczego złego. To była tylko taka zabawa. Ten fotograf powiedział, żebym się rozebrała i położyła na łóżku. Zaczęliśmy się szamotać. On... on mnie pocałował. Na siłę. Nie chciałam go zabić, proszę Wysokiego Sądu. Chciałam tylko, żeby sobie poszedł i dał mi wreszcie spokój. Uderzyłam go w klatkę piersiową. Nie przypuszczałam, że wkrótce zwiążę się z kobietą. Miałam wtedy chłopaka, Kimmo. Ale choćbym nie była z nikim, wolałabym umrzeć niż kochać się z pijanym Mik’m. Budził we mnie niepohamowany wstręt nie ze względu na płeć, ale zachowanie. Poza tym był pewien, że Jackson nawet pod przysięgą będzie kłamał.
-Proszę teraz Wysoki Sąd o pozwolenie na przesłuchanie oskarżonej – odezwał się młody sędzia, także usiłując pokryć krótkim kaszekiem zmieszanie z powodu przesadnie emocjonalnego zaangażowania Lawrence’a, który wyraźnie wypadł ze swojej roli, stając się na chwilę nie prawnikiem, ale kaznodzieją. Benjanim Squirrel ponownie wstał i przeszedł na środek sali, gdzie przystanął z rękoma splecionymi gdzieś w okolicach krzyża i zaczął mówić, patrząc przy tym po kolei w oczy całej dwunastce przysięgłych. Niektórzy z nich wytrzymywali mężnie jego świdrujące spojrzenie, zaś inni spuszczali zażenowani wzrok.
-Wysoki Sądzie, sędziowie przysięgli, że Derra Amno podołała tym wszystkim trudom! – zawiesił na chwilę dramatycznie głos, by podkreślić wagę ostatniego zdania, a następnie kontynuował:
-Także Michael Carradine był dla niej obcym człowiekiem, który nie zrobi ci żadnej krzywdy. Bądź tylko sobą i mów prawdę.


Pozostałe teksciki:
1 2 3 4 5 6 7 10353 10354 10355