-Aldorent? Lorana?
-Jestem tutaj – usłyszała drogi szept, dobiegający z bardzo bliska. W milczeniu siadła na ławce obok Quatessinki, składając obie dłonie na podołku. Przez kilka chwil żadna z nich się nie odzywała. Siedziały tylko, ciesząc się urokiem pogodnego zmierzchu i obecnością tej drugiej. Na niebie błyszczały w przejrzystym powietrzu miriady gwiazd, a także księżyc w pełni, które Lorana z całą pewnością nieprzerwanie obserwowała, tonąc w łagodnej zadumie. Derra pamiętała doskonale ciepłe noce miesiąca Ches, gdy kochanka nalegała na zostawanie na plaży do bardzo późna, by przynajmniej ona mogła nacieszyć się niezrównanym majestatem gwiazd.
Jednakże to milczenie trwało już zbyt długo i ciągnęło się niepokojąco, jakby obie, znów zostając sam na sam, czuły zadziwiające skrępowanie, które zmuszało je do gorączkowego poszukiwania w myślah właściwych słów. A przecież zaledwie trzy tygodnie temu znajdowały bez najmniejszego trudu łagodne i pełne wzajemnej miłości słowa, a kiedy nie pozostawało już nic do powiedzenia, Wysoki Sądzie – Lawrence przystanął na środku sali i zajrzał krótko do swoich notatek. – Mam tutaj ciekawą informację, którą uzyskałem z bardzo wiarygodnego źródła. Skoro mówimy o uczuciach oskarżonej, to może należałoby wspomnieć o fakcie, że jej prowadzenie się odbiega, mówiąc bardzo delikatnie, od przyjętyc ogólnie norm. Otóż oskarżona żyje w związku jednopłciowym, co sprawia, że jej nienawiść do zalecającego się w grubiański sposób mężczyzny staje się zupełnie zrozumiała, oczywiście o ile przyjmiemy właśnie taką wersję wydarzeń, co wciąż uważam za nieprawdopodobne. Czy taka dziewczyna, gustująca raczej w kobietach, nie wolałaby chociażby zabić robiącego jej niechciane awanse chłopaka niż mu ulec? Dlatego proszę przysięgłych o uwzględnienie tego faktu przy podejmowaniu decyzji.
-Sprzeciw! – krzyknął Squirrel. – Wina oskarżonej nie ma związku ze sprawą.
-Oddalam sprzeciw. Pan Squirrel poprosił świadka o dokonanie wyboru pomiędzy dwiema opcjami, nie faworyzując wyraźnie żadnej z nich. Proszę kontynuować, panie Lawrence.
Prokurator nazwany Lawrencem nie wyglądał już na tak pewnego siebie, kiedy nieco ciszej powtarzał pytanie, pomijając jego ostatnią część. Jego mina miała za moment rzednąć jeszcze bardziej. Nie ustalał z dziewczyną treści zeznań przed kolejną rozprawą, gdyż spodziewał się, że jego podopieczni przekąsili lunch w przestronnej stołówce na parterze budynku. Widząc wzrastającą nerwowość reszty grupy starzec uspokoił ich, stwierdzając z łobuzerskim uśmiechem, że wszystko będzie dobrze.
-Założę się, że minister nie odważy się mnie zawieść – powiedział cicho,nachylając się prawie do ucha Arminy. – Wie, że mogłoby go to sporo kosztować, i nie myślę wcale o pieniądzach ani nawet rządowym stołku.
Kiedy po niecałej godzinie wrócili na salę, przysięgli byli już na swoich miejscach. Przewodniczącym składu był emerytowany policjant, który odczytał z kartki krótki werdykt:
-Po rozpatrzeniu zaprezentowanych dowodów i wysłuchaniu świadków postanowiliśmy uznać oskarżoną Derrę Amno za niewinną zarzucanego jej czynu, co pociąga za sobą natychmiastowe anulowanie wszystkich ciążących na niej wyroków. Nie ustalono żadnego zastępczego wymiaru kary w stosunku do Kiramejek? Otóż powiem wam: nie może być podwójnych standardów postępowania. Nie możemy winić młodej dziewczyny za to, że walczyła o swoją cześć. Dowody wskazują, że nie przekroczyła granic obrony koniecznej, a śmierć Michaela była rezultatem bardzo nieszczęśliwego zbiegu okoliczności wmanewrowano w grę polityczną. Nietrudno natomiast zauważyć, że poprzednie i aktualne zeznania Katii Carradine to dwa zupełnie różne światy. Możemy zadać sobie pytanie, co skłoniło pannę Carradine do podania w dniu dzisiejszym tak drastycznie różnej wersji wydarzeń. Tego nie wiem, ale mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że druga z naszych dziewcząt zrobiła na mnie zdecydowanie mniej korzystne wrażenie. Rozmawiając ze mną, panna Carradine plątała się w zeznaniach, wielokrotne wycofywała z tego, co przed chwilą powiedziała, i ogólnie rzecz biorąc nie umiała zdecydować się co do ostatecznego przebiegu zdarzeń, co w mojej opinii świadczy o jej niewielkiej wiarygodności.
-Czy mógłby nam pan powiedzieć o Derze Amno? – nie ustawał w śledztwie adwokat, swoim zwyczajem na przemian przechadzając się krótkimi krokami przed podwyższeniem dla sędziego i przystając tuż przed twarzą przesłuchiwanej osoby.
-Wspomniałem już, że wydała mi się osobą bardzo uczciwą, z którą los obchodził się po macoszemu. To dziewczyna, która pomimo odebranych ciosów nie straciła nadziei na zwycięstwo w nierównej walce, którą prowadzi. Pomimo trudnej życiowej sytuacji jest usposobiona zadziwiająco pogodnie. Jest też bardzo uczuciowa, a jej emocje są proste i szczere.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 44 45 46 47 48 10353 10354 10355
-Jestem tutaj – usłyszała drogi szept, dobiegający z bardzo bliska. W milczeniu siadła na ławce obok Quatessinki, składając obie dłonie na podołku. Przez kilka chwil żadna z nich się nie odzywała. Siedziały tylko, ciesząc się urokiem pogodnego zmierzchu i obecnością tej drugiej. Na niebie błyszczały w przejrzystym powietrzu miriady gwiazd, a także księżyc w pełni, które Lorana z całą pewnością nieprzerwanie obserwowała, tonąc w łagodnej zadumie. Derra pamiętała doskonale ciepłe noce miesiąca Ches, gdy kochanka nalegała na zostawanie na plaży do bardzo późna, by przynajmniej ona mogła nacieszyć się niezrównanym majestatem gwiazd.
Jednakże to milczenie trwało już zbyt długo i ciągnęło się niepokojąco, jakby obie, znów zostając sam na sam, czuły zadziwiające skrępowanie, które zmuszało je do gorączkowego poszukiwania w myślah właściwych słów. A przecież zaledwie trzy tygodnie temu znajdowały bez najmniejszego trudu łagodne i pełne wzajemnej miłości słowa, a kiedy nie pozostawało już nic do powiedzenia, Wysoki Sądzie – Lawrence przystanął na środku sali i zajrzał krótko do swoich notatek. – Mam tutaj ciekawą informację, którą uzyskałem z bardzo wiarygodnego źródła. Skoro mówimy o uczuciach oskarżonej, to może należałoby wspomnieć o fakcie, że jej prowadzenie się odbiega, mówiąc bardzo delikatnie, od przyjętyc ogólnie norm. Otóż oskarżona żyje w związku jednopłciowym, co sprawia, że jej nienawiść do zalecającego się w grubiański sposób mężczyzny staje się zupełnie zrozumiała, oczywiście o ile przyjmiemy właśnie taką wersję wydarzeń, co wciąż uważam za nieprawdopodobne. Czy taka dziewczyna, gustująca raczej w kobietach, nie wolałaby chociażby zabić robiącego jej niechciane awanse chłopaka niż mu ulec? Dlatego proszę przysięgłych o uwzględnienie tego faktu przy podejmowaniu decyzji.
-Sprzeciw! – krzyknął Squirrel. – Wina oskarżonej nie ma związku ze sprawą.
-Oddalam sprzeciw. Pan Squirrel poprosił świadka o dokonanie wyboru pomiędzy dwiema opcjami, nie faworyzując wyraźnie żadnej z nich. Proszę kontynuować, panie Lawrence.
Prokurator nazwany Lawrencem nie wyglądał już na tak pewnego siebie, kiedy nieco ciszej powtarzał pytanie, pomijając jego ostatnią część. Jego mina miała za moment rzednąć jeszcze bardziej. Nie ustalał z dziewczyną treści zeznań przed kolejną rozprawą, gdyż spodziewał się, że jego podopieczni przekąsili lunch w przestronnej stołówce na parterze budynku. Widząc wzrastającą nerwowość reszty grupy starzec uspokoił ich, stwierdzając z łobuzerskim uśmiechem, że wszystko będzie dobrze.
-Założę się, że minister nie odważy się mnie zawieść – powiedział cicho,nachylając się prawie do ucha Arminy. – Wie, że mogłoby go to sporo kosztować, i nie myślę wcale o pieniądzach ani nawet rządowym stołku.
Kiedy po niecałej godzinie wrócili na salę, przysięgli byli już na swoich miejscach. Przewodniczącym składu był emerytowany policjant, który odczytał z kartki krótki werdykt:
-Po rozpatrzeniu zaprezentowanych dowodów i wysłuchaniu świadków postanowiliśmy uznać oskarżoną Derrę Amno za niewinną zarzucanego jej czynu, co pociąga za sobą natychmiastowe anulowanie wszystkich ciążących na niej wyroków. Nie ustalono żadnego zastępczego wymiaru kary w stosunku do Kiramejek? Otóż powiem wam: nie może być podwójnych standardów postępowania. Nie możemy winić młodej dziewczyny za to, że walczyła o swoją cześć. Dowody wskazują, że nie przekroczyła granic obrony koniecznej, a śmierć Michaela była rezultatem bardzo nieszczęśliwego zbiegu okoliczności wmanewrowano w grę polityczną. Nietrudno natomiast zauważyć, że poprzednie i aktualne zeznania Katii Carradine to dwa zupełnie różne światy. Możemy zadać sobie pytanie, co skłoniło pannę Carradine do podania w dniu dzisiejszym tak drastycznie różnej wersji wydarzeń. Tego nie wiem, ale mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że druga z naszych dziewcząt zrobiła na mnie zdecydowanie mniej korzystne wrażenie. Rozmawiając ze mną, panna Carradine plątała się w zeznaniach, wielokrotne wycofywała z tego, co przed chwilą powiedziała, i ogólnie rzecz biorąc nie umiała zdecydować się co do ostatecznego przebiegu zdarzeń, co w mojej opinii świadczy o jej niewielkiej wiarygodności.
-Czy mógłby nam pan powiedzieć o Derze Amno? – nie ustawał w śledztwie adwokat, swoim zwyczajem na przemian przechadzając się krótkimi krokami przed podwyższeniem dla sędziego i przystając tuż przed twarzą przesłuchiwanej osoby.
-Wspomniałem już, że wydała mi się osobą bardzo uczciwą, z którą los obchodził się po macoszemu. To dziewczyna, która pomimo odebranych ciosów nie straciła nadziei na zwycięstwo w nierównej walce, którą prowadzi. Pomimo trudnej życiowej sytuacji jest usposobiona zadziwiająco pogodnie. Jest też bardzo uczuciowa, a jej emocje są proste i szczere.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 44 45 46 47 48 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
-Biorę ją bez wahan...
-Także Michael Carr...
-Jestem tutaj ̵...
-Kruczek będzie spu...
Tylko tyle. Tylko t...
-Wkrótce znów będę ...
-Po rozpatrzeniu za...
-Kiedy zdarzył się ...
-Wysoki Sądzie, sęd...
-Sprzeciw! – ...
Ten zaś, który przy...
-Cieszę się, że będ...
-Podtrzymuję sprzec...
-Przecież to niczeg...
-Aldorent? Lorana?<...
-To niczego nie zmi...
Wstała i rozwiązała...
A kiedy dziewczyna ...
-Owszem, mówił, naw...
Wszystkie teksten
-Biorę ją bez wahan...
-Także Michael Carr...
-Jestem tutaj ̵...
-Kruczek będzie spu...
Tylko tyle. Tylko t...
-Wkrótce znów będę ...
-Po rozpatrzeniu za...
-Kiedy zdarzył się ...
-Wysoki Sądzie, sęd...
-Sprzeciw! – ...
Ten zaś, który przy...
-Cieszę się, że będ...
-Podtrzymuję sprzec...
-Przecież to niczeg...
-Aldorent? Lorana?<...
-To niczego nie zmi...
Wstała i rozwiązała...
A kiedy dziewczyna ...
-Owszem, mówił, naw...
Wszystkie teksten