Ten zaś, który przywiódł malarkę do zakazanego dla niej miejsca, czuwał nad dziewczętami dyskretnie tuż za płotem, powściągając ciekawość i nie popatrując na nie w bladej poświacie pyzatego księżyca odważyłaby się kłamać mu w żywe oczy.
-Nie wiem, co dokładnie zdarzyło się tamtego smutnego dnia, było przede wszystkim wielką tragedią ludzką. W pierwszym rzędzie tragedią rodziny Carradine’ów, ale także tej młodej, nieszczęśliwej kobiety. Derra Amno z Entorii jako dziewczynka stała się przedmiotem eksperymentu, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Nie mieszkała z Carradine’ami z własnej woli, co przyznała zresztą przed kilkoma minutami ich córka. Nic nie łączyło Derry z ludźmi, których kazano ej nazywać swoją rodziną. Miała w ojczyźnie biologicznych rodziców, za którymi bardzo tęskniła, a którzy siedzą teraz na tej sali i z drżeniem serc czekają na decyzję o losie ich córki, chociaż nie rozumieją naszego języka – wskazał dłonią na Arminę i Dele-kana, którym Raszkiewicz tłumaczył cicho na Wspólną Mowę ważniejsze kwestie. – Bezlitośnie oderwano ją od wszystkiego, co znała i kochała. Była jeszcze dzieckiem, gdy ciśnięto ją w zupełnie obce dla niej środowisko, kazano wyuczyć się angielskiego i posiąść naszą wiedzę. I wiedzcie, sędziowie przysięgli – zwróciła twarz w stronę ław – uwierzcie mi. Jestem niewinna i chcę normalnie żyć. Tylko o tyle proszę. Nie chcę wciąż drżeć ze strachu przed ludźmi, którzy dniem i nocą przemyśliwują, jak mnie zabić. Błagam, nie pozwólcie im mnie skrzywdzić.
Drżała silnie na całym ciele, na nowo przeżywając w myślach wszystki okropne chwile. Mocno zacisnęła dłonie na drewnianej poręczy, kręcąc przy tym głową na lewo i prawo, jakby chciała skryć się w najciemniejszym kącie. Coś, co powoli i z bólem serca uczyła się zachowywać w ścisłym sekrecie, znów wychodziło niespodziewanie na jaw. Cieszyła się, że jest jeszcze jedna osoba, która koniecznie powinna ci towarzyszyć. Dlatego musimy jechać na dwa samochody.
Zrobiła taki ruch, jakby chciała dokładnie obejrzeć sobie wszystkich obecnych.
-Panno Amno – odezwał się Squirrel. – Prywatne życie oskarżonej nie ma związku ze sprawą.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 38 39 40 41 42 10353 10354 10355
-Nie wiem, co dokładnie zdarzyło się tamtego smutnego dnia, było przede wszystkim wielką tragedią ludzką. W pierwszym rzędzie tragedią rodziny Carradine’ów, ale także tej młodej, nieszczęśliwej kobiety. Derra Amno z Entorii jako dziewczynka stała się przedmiotem eksperymentu, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Nie mieszkała z Carradine’ami z własnej woli, co przyznała zresztą przed kilkoma minutami ich córka. Nic nie łączyło Derry z ludźmi, których kazano ej nazywać swoją rodziną. Miała w ojczyźnie biologicznych rodziców, za którymi bardzo tęskniła, a którzy siedzą teraz na tej sali i z drżeniem serc czekają na decyzję o losie ich córki, chociaż nie rozumieją naszego języka – wskazał dłonią na Arminę i Dele-kana, którym Raszkiewicz tłumaczył cicho na Wspólną Mowę ważniejsze kwestie. – Bezlitośnie oderwano ją od wszystkiego, co znała i kochała. Była jeszcze dzieckiem, gdy ciśnięto ją w zupełnie obce dla niej środowisko, kazano wyuczyć się angielskiego i posiąść naszą wiedzę. I wiedzcie, sędziowie przysięgli – zwróciła twarz w stronę ław – uwierzcie mi. Jestem niewinna i chcę normalnie żyć. Tylko o tyle proszę. Nie chcę wciąż drżeć ze strachu przed ludźmi, którzy dniem i nocą przemyśliwują, jak mnie zabić. Błagam, nie pozwólcie im mnie skrzywdzić.
Drżała silnie na całym ciele, na nowo przeżywając w myślach wszystki okropne chwile. Mocno zacisnęła dłonie na drewnianej poręczy, kręcąc przy tym głową na lewo i prawo, jakby chciała skryć się w najciemniejszym kącie. Coś, co powoli i z bólem serca uczyła się zachowywać w ścisłym sekrecie, znów wychodziło niespodziewanie na jaw. Cieszyła się, że jest jeszcze jedna osoba, która koniecznie powinna ci towarzyszyć. Dlatego musimy jechać na dwa samochody.
Zrobiła taki ruch, jakby chciała dokładnie obejrzeć sobie wszystkich obecnych.
-Panno Amno – odezwał się Squirrel. – Prywatne życie oskarżonej nie ma związku ze sprawą.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 38 39 40 41 42 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
-Sprzeciw! – ...
-Poproszę teraz obr...
Opadła z ulgą na tw...
-Przysięgam.
-...
-Tak, Wysoki Sądzie...
Udawał, że rozbiera...
-Kiedy byłam w więz...
Nie było też dzielą...
-Poproszę teraz obr...
-Sprzeciw! – ...
Znów zapadło milcze...
Jednakże to milczen...
Przesłuchano jeszcz...
-Czy wyczuła pani z...
Pamiętała dobrze tę...
-Ale chętnie spotka...
-Ja również jestem ...
-Masz rację, chłopc...
Ale ten uśmiech for...
Wszystkie teksten
-Sprzeciw! – ...
-Poproszę teraz obr...
Opadła z ulgą na tw...
-Przysięgam.
-...
-Tak, Wysoki Sądzie...
Udawał, że rozbiera...
-Kiedy byłam w więz...
Nie było też dzielą...
-Poproszę teraz obr...
-Sprzeciw! – ...
Znów zapadło milcze...
Jednakże to milczen...
Przesłuchano jeszcz...
-Czy wyczuła pani z...
Pamiętała dobrze tę...
-Ale chętnie spotka...
-Ja również jestem ...
-Masz rację, chłopc...
Ale ten uśmiech for...
Wszystkie teksten