-No nie, żeby z własnej woli, co przyznała zresztą przed kilkoma minutami ich córka. Nic nie łączyło Derry z ludźmi, których kazano ej nazywać swoją rodziną. Miała w ojczyźnie biologicznych rodziców, za którymi bardzo tęskniła, a którzy siedzą teraz na tej sali i z drżeniem serc czekają na decyzję o losie ich córki, chociaż nie rozumieją naszego języka – wskazał dłonią na Arminę i Dele-kana, którym Raszkiewicz tłumaczył cicho na Wspólną Mowę ważniejsze kwestie. – Bezlitośnie oderwano ją od wszystkiego, co miał, by ocalić jej młodość i marzenia.
-Profesor chce operować cię tak szybko, jak tylko będzie to możliw – odparł. – Polubisz go na pewno. To niezwykle sympatyczny, spokojny staruszek, który wszystkim wokół przychyliłby nieba, gdyby mógł. Nie jest to dziwne, biorąc pod uwagę jego nazwisko. Jego odlegli przodkowie musieli być Polakami, podobnie jak Lorana. Po rozprawie uradzili z marszałkiem, że młody mężczyzna wróci na razie do Entorii, by jeszcze przez jakiś czas dyskretnie strzec Derrę przed Jacksonem, który mógł nie dać za wygraną, a także po to, by dopilnować na miejscu wszystkich spraw związanych z operacją i wozić dziewczynę do Polinii.
Następnego dnia po tuż po kolacji, którą Eliminator zjadł w domu Derry, zaczekał chwilę, aż jej ojcie wyjdzie na podwórze, by zajrzeć jeszcze przed zmierzchem do warsztatu i dokończyć jakąś stolarską pracę, zaś matka zaprowadzi chłopca na pięterko, szarpiąc go przy tym ze złością za łokieć i łajając głośno za jakąś wymyślną szkolną psotę. Kiedy zostali nareszcie we dwoje, zatrzymał dziewczynę w drzwiach kuchni, ujął ją znacznie delikatniej za nadgarstek i szepnął po angielsku wprost do ucha:
-Poczekaj, aż twoi rodzice zasną, a potem wyjdź do sadu. Przyprowadzę ci ją.
-Kruczek będzie spuszczony – odszepnęła.
-Niczym się nie martw. Mam jeszcze te igiełki z narkotykiem, który natychmiast powala wołu. Uśpię psisko na ładnych kilka godzin.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 34 35 36 37 38 10353 10354 10355
-Profesor chce operować cię tak szybko, jak tylko będzie to możliw – odparł. – Polubisz go na pewno. To niezwykle sympatyczny, spokojny staruszek, który wszystkim wokół przychyliłby nieba, gdyby mógł. Nie jest to dziwne, biorąc pod uwagę jego nazwisko. Jego odlegli przodkowie musieli być Polakami, podobnie jak Lorana. Po rozprawie uradzili z marszałkiem, że młody mężczyzna wróci na razie do Entorii, by jeszcze przez jakiś czas dyskretnie strzec Derrę przed Jacksonem, który mógł nie dać za wygraną, a także po to, by dopilnować na miejscu wszystkich spraw związanych z operacją i wozić dziewczynę do Polinii.
Następnego dnia po tuż po kolacji, którą Eliminator zjadł w domu Derry, zaczekał chwilę, aż jej ojcie wyjdzie na podwórze, by zajrzeć jeszcze przed zmierzchem do warsztatu i dokończyć jakąś stolarską pracę, zaś matka zaprowadzi chłopca na pięterko, szarpiąc go przy tym ze złością za łokieć i łajając głośno za jakąś wymyślną szkolną psotę. Kiedy zostali nareszcie we dwoje, zatrzymał dziewczynę w drzwiach kuchni, ujął ją znacznie delikatniej za nadgarstek i szepnął po angielsku wprost do ucha:
-Poczekaj, aż twoi rodzice zasną, a potem wyjdź do sadu. Przyprowadzę ci ją.
-Kruczek będzie spuszczony – odszepnęła.
-Niczym się nie martw. Mam jeszcze te igiełki z narkotykiem, który natychmiast powala wołu. Uśpię psisko na ładnych kilka godzin.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 34 35 36 37 38 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
W tym czasie do sal...
-Nie bój się. Zrobi...
W tym czasie do sal...
-Udzielam pozwoleni...
-Czy oskarżyciel ch...
-Udzielam pozwoleni...
-Kruczek będzie spu...
Derra cieszyła się ...
-To niczego nie zmi...
-Aldorent? Lorana?<...
Pamiętała dobrze tę...
Kazał jej rozsiąść ...
Zaczęła mówić cicho...
-Cieszę się, że będ...
-Pragnę przypomnieć...
Derra wstała. Loran...
-Byłam w domu sama ...
-Poczekaj, aż twoi ...
Do tych wszystkich ...
Wszystkie teksten
W tym czasie do sal...
-Nie bój się. Zrobi...
W tym czasie do sal...
-Udzielam pozwoleni...
-Czy oskarżyciel ch...
-Udzielam pozwoleni...
-Kruczek będzie spu...
Derra cieszyła się ...
-To niczego nie zmi...
-Aldorent? Lorana?<...
Pamiętała dobrze tę...
Kazał jej rozsiąść ...
Zaczęła mówić cicho...
-Cieszę się, że będ...
-Pragnę przypomnieć...
Derra wstała. Loran...
-Byłam w domu sama ...
-Poczekaj, aż twoi ...
Do tych wszystkich ...
Wszystkie teksten