-Zacznijmy w takim razie przesłuchania świadkw zdarzenia. Jako pierwszego świadka oskarżenia wzywam pannę Katię Carradine, siostrę ofiary.
A kiedy dziewczyna zajęła już przeznaczone dla składających zeznania miejsce i przysięgła na Biblię, że będzie mówić prawdę, całą prawdę i nic, tylko prawdę – Derra nie mogła widzieć chorobliwej bladości na jej zapadniętej twarzyczce i wielkich jak u dziecka oczu, pełnych przerażenia – prawnik Carradine’ów podszedł do niej blisko i zadał pytanie:
-Panno Carradine, proszę opowiedzieć nam wszystkim, co zdarzyło się w tym dniu. Wróciłam do domu, Mike już nie żył. Derra próbowała go cucić, ale nic to nie dawało. Bez zwłoki zadzwoniła po lekarza, lecz nawet dobrze wyposażona ekipa ratunkowa nie mogła przywrócić mojego brata do życia.Jego głowa była... no, cała rozpłatana, a mózg ściekał po kaloryferze jak galareta. Jeśli chodzi o to, jak się to wszystko stało, to nie wiem, co zaszło pomiędzy nim a Entorianką. Pewnie się pobili, lecz nie mam pojęcia, o co poszło i kto zaczął. Nic więcej nie mam do powiedzenia, po prostu siedziały w ciszy, wtulone w siebie i złączone dotykiem dłoni, rozkoszując się urokiem pogodnego zmierzchu i obecnością tej drugiej. Na niebie błyszczały w przejrzystym powietrzu miriady gwiazd, a także księżyc w pełni, które Lorana z całą pewnością nieprzerwanie obserwowała, tonąc w łagodnej zadumie. Derra pamiętała doskonale ciepłe noce miesiąca Ches, gdy kochanka nalegała na zostawanie na plaży do bardzo późna, by przynajmniej ona mogła nacieszyć się niezrównanym majestatem gwiazd.
Jednakże to milczenie trwało już zbyt długo i ciągnęło się niepokojąco, jakby obie, znów zostając sam na sam, czuły zadziwiające skrępowanie, które zmuszało je do gorączkowego poszukiwania w myślah właściwych słów. A przecież zaledwie trzy tygodnie temu znajdowały bez najmniejszego trudu łagodne i pełne wzajemnej miłości słowa, a kiedy nie pozostawało już nic do powiedzenia, po prostu siedziały w ciszy, wtulone w siebie i złączone dotykiem dłoni, rozkoszując się urokiem życia.
Przypomniała sobie nienawistny szept Katii i to pogardliwe słowo, będące odpowiednikiem quatessińskiego melka. Poczuła się na krótką chwilę dziwnie nieswojo. Czyżby wraz z drastyczną zmianą otoczenia coś odchodziło bezpowrotnie, zostawiając je smutne i już stęsknione za piękną jak senne marzenie niedawną przeszłością, chociaż wciąż znajdujące nawzajem w sobie upodobanie?
-Bardzo się cieszę, że to się tak rozstrzygnęło – odezwała się Derra. – Za kilka dni Aldorent zabiera mnie na badania do Polinii. Mówił ci już o tym, że pewien sławny profesor wprawi mi sztuczne oczy?
-Owszem, mówił, nawet dość sporo.
Tylko tyle. Tylko taka odpowiedź. Żadnego szału szczęścia, żadnego padania sobie w ramiona, żadnych pełnych pasji pocałunków. Formowała się omiędzy nimi jakaś niewidzialna ściana, złożona z niedomówień i obaw.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 29 30 31 32 33 10353 10354 10355
A kiedy dziewczyna zajęła już przeznaczone dla składających zeznania miejsce i przysięgła na Biblię, że będzie mówić prawdę, całą prawdę i nic, tylko prawdę – Derra nie mogła widzieć chorobliwej bladości na jej zapadniętej twarzyczce i wielkich jak u dziecka oczu, pełnych przerażenia – prawnik Carradine’ów podszedł do niej blisko i zadał pytanie:
-Panno Carradine, proszę opowiedzieć nam wszystkim, co zdarzyło się w tym dniu. Wróciłam do domu, Mike już nie żył. Derra próbowała go cucić, ale nic to nie dawało. Bez zwłoki zadzwoniła po lekarza, lecz nawet dobrze wyposażona ekipa ratunkowa nie mogła przywrócić mojego brata do życia.Jego głowa była... no, cała rozpłatana, a mózg ściekał po kaloryferze jak galareta. Jeśli chodzi o to, jak się to wszystko stało, to nie wiem, co zaszło pomiędzy nim a Entorianką. Pewnie się pobili, lecz nie mam pojęcia, o co poszło i kto zaczął. Nic więcej nie mam do powiedzenia, po prostu siedziały w ciszy, wtulone w siebie i złączone dotykiem dłoni, rozkoszując się urokiem pogodnego zmierzchu i obecnością tej drugiej. Na niebie błyszczały w przejrzystym powietrzu miriady gwiazd, a także księżyc w pełni, które Lorana z całą pewnością nieprzerwanie obserwowała, tonąc w łagodnej zadumie. Derra pamiętała doskonale ciepłe noce miesiąca Ches, gdy kochanka nalegała na zostawanie na plaży do bardzo późna, by przynajmniej ona mogła nacieszyć się niezrównanym majestatem gwiazd.
Jednakże to milczenie trwało już zbyt długo i ciągnęło się niepokojąco, jakby obie, znów zostając sam na sam, czuły zadziwiające skrępowanie, które zmuszało je do gorączkowego poszukiwania w myślah właściwych słów. A przecież zaledwie trzy tygodnie temu znajdowały bez najmniejszego trudu łagodne i pełne wzajemnej miłości słowa, a kiedy nie pozostawało już nic do powiedzenia, po prostu siedziały w ciszy, wtulone w siebie i złączone dotykiem dłoni, rozkoszując się urokiem życia.
Przypomniała sobie nienawistny szept Katii i to pogardliwe słowo, będące odpowiednikiem quatessińskiego melka. Poczuła się na krótką chwilę dziwnie nieswojo. Czyżby wraz z drastyczną zmianą otoczenia coś odchodziło bezpowrotnie, zostawiając je smutne i już stęsknione za piękną jak senne marzenie niedawną przeszłością, chociaż wciąż znajdujące nawzajem w sobie upodobanie?
-Bardzo się cieszę, że to się tak rozstrzygnęło – odezwała się Derra. – Za kilka dni Aldorent zabiera mnie na badania do Polinii. Mówił ci już o tym, że pewien sławny profesor wprawi mi sztuczne oczy?
-Owszem, mówił, nawet dość sporo.
Tylko tyle. Tylko taka odpowiedź. Żadnego szału szczęścia, żadnego padania sobie w ramiona, żadnych pełnych pasji pocałunków. Formowała się omiędzy nimi jakaś niewidzialna ściana, złożona z niedomówień i obaw.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 29 30 31 32 33 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
-Dokładnie tak, pro...
-Nie – odszep...
-Nie. Przecież powi...
Przysunęła się bliż...
Powinna się cieszyć...
-Kruczek będzie spu...
-Założę się, że min...
Gdy przyszła pora n...
-Lorano...? –...
-Przysięgam.
-...
Zrobiła taki ruch, ...
-Czy to znaczy, że ...
Opadła z ulgą na tw...
-Byłam w domu sama ...
Wolałaby, aby przyn...
-To kochana dziewcz...
-Podtrzymuję sprzec...
-Pragnę przypomnieć...
-Tak jest, panie ma...
Wszystkie teksten
-Dokładnie tak, pro...
-Nie – odszep...
-Nie. Przecież powi...
Przysunęła się bliż...
Powinna się cieszyć...
-Kruczek będzie spu...
-Założę się, że min...
Gdy przyszła pora n...
-Lorano...? –...
-Przysięgam.
-...
Zrobiła taki ruch, ...
-Czy to znaczy, że ...
Opadła z ulgą na tw...
-Byłam w domu sama ...
Wolałaby, aby przyn...
-To kochana dziewcz...
-Podtrzymuję sprzec...
-Pragnę przypomnieć...
-Tak jest, panie ma...
Wszystkie teksten