-Ja również jestem mu bardzo wdzięczna. Nie spodziewałam się od niego aż tak wiele sympatii, bo znałam go od innej strony. Jeszcze rok temu byłam dla niego tylko zabawką.
Znów zapadło milczenie. Rozmowa nadal się nie kleiła, zamiast spontanicznego wzajemnego dokańczania myśli i pełnej entuzjazmu dyskusji, które bez końca prowadziły w Quatessinie, wymieniały jakieś banalne uwagi na temat człowieka, który rozmawiał z Derrą po wypadku, ale jeszcze przed zmierzchem do warsztatu i dokończyć jakąś stolarską pracę, zaś matka zaprowadzi chłopca na pięterko, szarpiąc go przy tym ze złością za łokieć i łajając głośno za jakąś wymyślną szkolną psotę. Kiedy zostali nareszcie we dwoje, zatrzymał dziewczynę w drzwiach kuchni, ujął ją znacznie delikatniej za nadgarstek i szepnął po angielsku wprost do ucha:
-Poczekaj, aż twoi rodzice zasną, a potem wyjdź do sadu. Przyprowadzę ci ją.
-Kruczek będzie spuszczony – odszepnęła.
-Niczym się nie martw. Mam jeszcze te igiełki z narkotykiem, który natychmiast powala wołu. Uśpię psisko na ładnych kilka godzin.
-Dziękuję, kochany przyjacielu.
Pamiętała dobrze tę sztuczkę, jedną z jego ulubionych. Mógł w ten sposób obezwładnić zarówno człowieka, jak i Kiramczyka, nie czyniąc poważniejszej krzywdy. Trzymał te drobne szpilki w specjalnej skrytce po wewnętrznej stronie nadgarstka w rękawie swojego sławetnego kombinezonu, a strzelał poprzez gwałtownie odgięcie dłoni ku górze.


Pozostałe teksciki:
1 2 3 17 18 19 20 21 10353 10354 10355