-Niech więc przyjdzie – odparła kobieta, mile połechtana tym uderzeniem do właściwej instancji, co skwitowała lekkim uśmiechem. – Ale pamiętaj, że bierzesz odpowiedzialnść za wszystko, co powie bądź zrobi.
-Biorę ją bez wahania i dziękuję za twoją przychylność dla niego, droga Armino. Jestem pewien, że wszyscy go polubicie już po pierwszym spotkaniu.
Ani słowa o tym, że to właśnie Stanley Raszkiewicz wymyślił operację „Dzikus”, co poskutkowało całą lawiną niefortunnych zdarzeń. Na szczęście przyzwyczaiła się już do niepełnych wypowiedzi Aldorenta, dawkującego prawdę oszczędnie i rozważnie jak silne lekarstwo. Szybko pocieszyła się myślą, że może rozwiązanie jej problemów, które podobno znalazł odmieniony cudownie starzec, było warte tego, by zapisać mu choćby złamanego centa. Wolę dać wszystkie moje pieniądze tobie, Derro.
-Kiedy dostanę nowe oczy? – spytała cicho dziewczyna, przesuwając się wraz z krzesłem w kierunku Raszkiewicza. Nie mogła zobaczyć wschód słońca nad morzem, który tak pięknie mi opisywałaś. Będę mogła zrobić wiele różnych rzeczy, które ci się spodobają. Zobaczysz, jaka dzielna i zaradna się stanę, kiedy tylko zacznę widzieć. Teraz to ja będę się tbą opiekować. Dopilnuję, żeby nie spadł ci z tej pięknej głowy nawet jeden włos.
-Cieszę się, że będziesz miała tę operację – powiedziała wreszcie Lorana. – Zasługujesz na to, by dostać od świata absolutnie wszystko.
Powinna się cieszyć, żadne inne uczucie nie wchodziło tutaj w grę. W końcu jeszcze niedawno była święcie przekonana, że gdyby Derra odzyskała wzrok i normalny wygląd, wszystkie ich problemy znikłyby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Taki rozwój wypadków uznałaby za graniczący z cudem i ledwo przyjechały na Północ, okazało się, że chodzi o psychologa sądowego, który kończył właśnie przesłuchiwanie Katii. Marszałek upewnił się, że tamta dziewczyna zdążyła oddalić się nawystarczającą odległość, by nie doszło do przedwczesnego spotkania „sióstr”, mogącego zaowocować eksplozją wzajemnej nienawiści, a potem wprowadził Derrę do gabinetu specjalisty, poklepując ją po przedramieniu dla dodania otuchy i mówiąc:
-Nie masz się czego obawiać, bo tamten człowiek rzeczywiście się zmienił. – Gdzie ma się odbyć ta rozmowa? Tutaj, w tym domu?
-Armino, czy mogę go tu przyprowadzić? – zapytał, zwracając się do podwładnego. – Podzielisz się ze mną swoim zapasem paliwa. Tak się przejąłem tym wszystkim, że zapomniałem zatankować przy wyjeździe z Kolorado.
Marszałek przyjechał ponownie do Sokoła zaledwie dwa dni później, dwudziestego pierwszego Tarsak, tuż po wschodziesłońca. Nie bawiąc się w wylewne powitania, a także nie zawracając sobie na razie głowy dalszymi wyjaśnieniami, polecił Derze i jej rodzicom założyć najlepsze ubrania, zaś Aldorenta wpakował w czarny stój Eliminatora, nie zważając na jego nieśmiały protest. Przynajmniej ona nie wynajdywała dziury w całym, ten jeden raz bez śniadania, i odesłaniu przestraszonego Kan-tana do domu babki załadował Arminę i Dele-kana, którym Raszkiewicz tłumaczył cicho na Wspólną Mowę ważniejsze kwestie. – Bezlitośnie oderwano ją od wszystkiego, co nie brało swojego początku z rodzinnego domu. Pewnie nawet by tak zrobiła, gdyby chodziło tylko o nią samą, gdyby nie musiała przy tym wyrzec się także – a właściwie przede wszystkim ty, córko, i ty, Armino. To jest sangacka technologia, nie żadne nowe oczy. Szklane kulki, a nie ciało. Może nie ma z czego tak bardzo się cieszę, że to się tak rozstrzygnęło – odezwała się Derra. – Za kilka dni Aldorent zabiera mnie na badania do Polinii. Mówił ci już o tym, że pewien sławny profesor wprawi mi sztuczne oczy?
-Owszem, mówił, nawet dość sporo.
Tylko tyle. Tylko taka odpowiedź. Żadnego szału szczęścia, żadnego padania sobie w ramiona, żadnych pełnych pasji pocałunków. Formowała się omiędzy nimi jakaś niewidzialna ściana, złożona z niedomówień i obaw.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 14 15 16 17 18 10353 10354 10355
-Biorę ją bez wahania i dziękuję za twoją przychylność dla niego, droga Armino. Jestem pewien, że wszyscy go polubicie już po pierwszym spotkaniu.
Ani słowa o tym, że to właśnie Stanley Raszkiewicz wymyślił operację „Dzikus”, co poskutkowało całą lawiną niefortunnych zdarzeń. Na szczęście przyzwyczaiła się już do niepełnych wypowiedzi Aldorenta, dawkującego prawdę oszczędnie i rozważnie jak silne lekarstwo. Szybko pocieszyła się myślą, że może rozwiązanie jej problemów, które podobno znalazł odmieniony cudownie starzec, było warte tego, by zapisać mu choćby złamanego centa. Wolę dać wszystkie moje pieniądze tobie, Derro.
-Kiedy dostanę nowe oczy? – spytała cicho dziewczyna, przesuwając się wraz z krzesłem w kierunku Raszkiewicza. Nie mogła zobaczyć wschód słońca nad morzem, który tak pięknie mi opisywałaś. Będę mogła zrobić wiele różnych rzeczy, które ci się spodobają. Zobaczysz, jaka dzielna i zaradna się stanę, kiedy tylko zacznę widzieć. Teraz to ja będę się tbą opiekować. Dopilnuję, żeby nie spadł ci z tej pięknej głowy nawet jeden włos.
-Cieszę się, że będziesz miała tę operację – powiedziała wreszcie Lorana. – Zasługujesz na to, by dostać od świata absolutnie wszystko.
Powinna się cieszyć, żadne inne uczucie nie wchodziło tutaj w grę. W końcu jeszcze niedawno była święcie przekonana, że gdyby Derra odzyskała wzrok i normalny wygląd, wszystkie ich problemy znikłyby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Taki rozwój wypadków uznałaby za graniczący z cudem i ledwo przyjechały na Północ, okazało się, że chodzi o psychologa sądowego, który kończył właśnie przesłuchiwanie Katii. Marszałek upewnił się, że tamta dziewczyna zdążyła oddalić się nawystarczającą odległość, by nie doszło do przedwczesnego spotkania „sióstr”, mogącego zaowocować eksplozją wzajemnej nienawiści, a potem wprowadził Derrę do gabinetu specjalisty, poklepując ją po przedramieniu dla dodania otuchy i mówiąc:
-Nie masz się czego obawiać, bo tamten człowiek rzeczywiście się zmienił. – Gdzie ma się odbyć ta rozmowa? Tutaj, w tym domu?
-Armino, czy mogę go tu przyprowadzić? – zapytał, zwracając się do podwładnego. – Podzielisz się ze mną swoim zapasem paliwa. Tak się przejąłem tym wszystkim, że zapomniałem zatankować przy wyjeździe z Kolorado.
Marszałek przyjechał ponownie do Sokoła zaledwie dwa dni później, dwudziestego pierwszego Tarsak, tuż po wschodziesłońca. Nie bawiąc się w wylewne powitania, a także nie zawracając sobie na razie głowy dalszymi wyjaśnieniami, polecił Derze i jej rodzicom założyć najlepsze ubrania, zaś Aldorenta wpakował w czarny stój Eliminatora, nie zważając na jego nieśmiały protest. Przynajmniej ona nie wynajdywała dziury w całym, ten jeden raz bez śniadania, i odesłaniu przestraszonego Kan-tana do domu babki załadował Arminę i Dele-kana, którym Raszkiewicz tłumaczył cicho na Wspólną Mowę ważniejsze kwestie. – Bezlitośnie oderwano ją od wszystkiego, co nie brało swojego początku z rodzinnego domu. Pewnie nawet by tak zrobiła, gdyby chodziło tylko o nią samą, gdyby nie musiała przy tym wyrzec się także – a właściwie przede wszystkim ty, córko, i ty, Armino. To jest sangacka technologia, nie żadne nowe oczy. Szklane kulki, a nie ciało. Może nie ma z czego tak bardzo się cieszę, że to się tak rozstrzygnęło – odezwała się Derra. – Za kilka dni Aldorent zabiera mnie na badania do Polinii. Mówił ci już o tym, że pewien sławny profesor wprawi mi sztuczne oczy?
-Owszem, mówił, nawet dość sporo.
Tylko tyle. Tylko taka odpowiedź. Żadnego szału szczęścia, żadnego padania sobie w ramiona, żadnych pełnych pasji pocałunków. Formowała się omiędzy nimi jakaś niewidzialna ściana, złożona z niedomówień i obaw.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 14 15 16 17 18 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
-Wysoki Sądzie, sęd...
-Czy może nam pani ...
-Każda operacja kos...
Tylko tyle. Tylko t...
Tylko tyle. Tylko t...
-Po rozpatrzeniu za...
Ten zaś, który przy...
-Nie – odszep...
-Proszę powiedzieć,...
-Ja również jestem ...
-Pragnę przypomnieć...
Do tej pory rozmowa...
Tylko tyle. Tylko t...
-Zacznijmy w takim ...
Okazało się, że cud...
Derra wstała i zacz...
-Owszem, mówił, naw...
Kiedy po niecałej g...
-Sprzeciw! – ...
Wszystkie teksten
-Wysoki Sądzie, sęd...
-Czy może nam pani ...
-Każda operacja kos...
Tylko tyle. Tylko t...
Tylko tyle. Tylko t...
-Po rozpatrzeniu za...
Ten zaś, który przy...
-Nie – odszep...
-Proszę powiedzieć,...
-Ja również jestem ...
-Pragnę przypomnieć...
Do tej pory rozmowa...
Tylko tyle. Tylko t...
-Zacznijmy w takim ...
Okazało się, że cud...
Derra wstała i zacz...
-Owszem, mówił, naw...
Kiedy po niecałej g...
-Sprzeciw! – ...
Wszystkie teksten