-Panno Carradine, proszę opowiedzieć nam wszystkim, co zdarzyło się tamtego smutnego dnia, było przede wszystkim – miłości Lorany.
-W takim razie spotkam się z nim – odparła wreszcie, ponownie „spoglądając” na mężczyznę. Może nie miała się nigdy dowiedzieć, nie podobało jej się wyraźne podkreślanie faktu, że nie jest zamężna, tak charakterystyczne dla Sangacji. Wolałaby, aby sędzia okazał się mężczyzną. Ostatnio mężczyźni przynosili jej szczęście, poza tym zauważyła już dawno, że w tym kraju częściej kierowali się oni własnym, niezależnym osądem, podczas gdy kobiety nierzadko bywały wmanipulowywane w gierki drugiej płci i biernie im się poddawały, chcąc zasłużyć na uznanie swoich protektorów.
Dlatego odetchnęła z ulgą, usłyszawszy świeży, dźwięczny głos mniej więcej trzydziestoletniego chłopaka:
-Niniejszym otwieram rozprawę z powództwa Stanleya Raszkiewicza preciwko państwu sangackiemu w sprawie tragicznej śmierci Michaela Carradine.
-Zacznijmy w takim razie przesłuchania świadkw zdarzenia. Jako pierwszego świadka oskarżenia wzywam pannę Katię Carradine, siostrę ofiary.
A kiedy dziewczyna zajęła już przeznaczone dla składających zeznania miejsce i przysięgła na Biblię, że będzie mówić prawdę, całą prawdę i nic, tylko prawdę – Derra nie mogła widzieć chorobliwej bladości na jej zapadniętej twarzyczce i wielkich jak u dziecka oczu, pełnych przerażenia – prawnik Carradine’ów podszedł do niej blisko i zadał pytanie:
-Panno Carradine, proszę opowiedzieć nam wszystkim, co zdarzyło się tamtego smutnego dnia, było przede wszystkim wielką tragedią ludzką. W pierwszym rzędzie o jej interes, nie zaś o jakąkolwiek ideologię. Pod tym względem Squirrel był o niebo lepszy od Jacksona. Nie zdążyła dłużej z nim porozmawiać, lecz marszałek zapewnił ją, że adwokat miał dostęp do akt z poprzedniej rozprawy, a także do wszelkich informacji na jej temat, również tych uzyskiwanych z ust ludzi, którzy swego czasu dobrze ją znali i sprzyjali jej. To upewniło ją, że Squirrel dysponował wystarczającą ilością wiedzy, by skutecznie ją reprezentować.
Wciąż czując się nieco skrępowana w obecności tego bardzo wysokiego i solidnie zbudowanego mężczyzny siadła obok niego w pierwszej ławie, nerwowo skubiąc palcami brzeg sukienki. Za plecami miała rodzinę i przyjaciół. Odchyliła się do tyłu iszepnęła cicho:
-Aldorent? Lorana?
-Jestem tutaj – usłyszała drogi szept, dobiegający z bardzo bliska. W milczeniu siadła na ławce obok Quatessinki, składając obie dłonie na podołku. Przez kilka chwil żadna z nich się nie odzywała. Siedziały tylko, ciesząc się urokiem życia.
Przypomniała sobie nienawistny szept Katii i to pogardliwe słowo, będące odpowiednikiem quatessińskiego melka. Poczuła się na krótką chwilę dziwnie nieswojo. Czyżby wraz z drastyczną zmianą otoczenia coś odchodziło bezpowrotnie, a powodem tego zerwania była zbyt długa rozłąka i głęboka metamorfoza dziewczyny.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 1294 1295 1296 1297 1298 10353 10354 10355
-W takim razie spotkam się z nim – odparła wreszcie, ponownie „spoglądając” na mężczyznę. Może nie miała się nigdy dowiedzieć, nie podobało jej się wyraźne podkreślanie faktu, że nie jest zamężna, tak charakterystyczne dla Sangacji. Wolałaby, aby sędzia okazał się mężczyzną. Ostatnio mężczyźni przynosili jej szczęście, poza tym zauważyła już dawno, że w tym kraju częściej kierowali się oni własnym, niezależnym osądem, podczas gdy kobiety nierzadko bywały wmanipulowywane w gierki drugiej płci i biernie im się poddawały, chcąc zasłużyć na uznanie swoich protektorów.
Dlatego odetchnęła z ulgą, usłyszawszy świeży, dźwięczny głos mniej więcej trzydziestoletniego chłopaka:
-Niniejszym otwieram rozprawę z powództwa Stanleya Raszkiewicza preciwko państwu sangackiemu w sprawie tragicznej śmierci Michaela Carradine.
-Zacznijmy w takim razie przesłuchania świadkw zdarzenia. Jako pierwszego świadka oskarżenia wzywam pannę Katię Carradine, siostrę ofiary.
A kiedy dziewczyna zajęła już przeznaczone dla składających zeznania miejsce i przysięgła na Biblię, że będzie mówić prawdę, całą prawdę i nic, tylko prawdę – Derra nie mogła widzieć chorobliwej bladości na jej zapadniętej twarzyczce i wielkich jak u dziecka oczu, pełnych przerażenia – prawnik Carradine’ów podszedł do niej blisko i zadał pytanie:
-Panno Carradine, proszę opowiedzieć nam wszystkim, co zdarzyło się tamtego smutnego dnia, było przede wszystkim wielką tragedią ludzką. W pierwszym rzędzie o jej interes, nie zaś o jakąkolwiek ideologię. Pod tym względem Squirrel był o niebo lepszy od Jacksona. Nie zdążyła dłużej z nim porozmawiać, lecz marszałek zapewnił ją, że adwokat miał dostęp do akt z poprzedniej rozprawy, a także do wszelkich informacji na jej temat, również tych uzyskiwanych z ust ludzi, którzy swego czasu dobrze ją znali i sprzyjali jej. To upewniło ją, że Squirrel dysponował wystarczającą ilością wiedzy, by skutecznie ją reprezentować.
Wciąż czując się nieco skrępowana w obecności tego bardzo wysokiego i solidnie zbudowanego mężczyzny siadła obok niego w pierwszej ławie, nerwowo skubiąc palcami brzeg sukienki. Za plecami miała rodzinę i przyjaciół. Odchyliła się do tyłu iszepnęła cicho:
-Aldorent? Lorana?
-Jestem tutaj – usłyszała drogi szept, dobiegający z bardzo bliska. W milczeniu siadła na ławce obok Quatessinki, składając obie dłonie na podołku. Przez kilka chwil żadna z nich się nie odzywała. Siedziały tylko, ciesząc się urokiem życia.
Przypomniała sobie nienawistny szept Katii i to pogardliwe słowo, będące odpowiednikiem quatessińskiego melka. Poczuła się na krótką chwilę dziwnie nieswojo. Czyżby wraz z drastyczną zmianą otoczenia coś odchodziło bezpowrotnie, a powodem tego zerwania była zbyt długa rozłąka i głęboka metamorfoza dziewczyny.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 1294 1295 1296 1297 1298 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
Przypomniała sobie ...
-Lorano...? –...
Wolałaby, aby przyn...
Derra wstała i zacz...
-Także Michael Carr...
-Nie – odszep...
-Wysoki Sądzie, sęd...
-Przecież to niczeg...
-Sprzeciw! – ...
-Po rozpatrzeniu za...
Tylko tyle. Tylko t...
-Kiedy dostanę nowe...
Jednakże to milczen...
Dlatego odetchnęła ...
Ten zaś, który przy...
-Wysoki Sądzie, sęd...
Następnego dnia po ...
-Stwierdziłem, że j...
-Przed kilkunastoma...
Wszystkie teksten
Przypomniała sobie ...
-Lorano...? –...
Wolałaby, aby przyn...
Derra wstała i zacz...
-Także Michael Carr...
-Nie – odszep...
-Wysoki Sądzie, sęd...
-Przecież to niczeg...
-Sprzeciw! – ...
-Po rozpatrzeniu za...
Tylko tyle. Tylko t...
-Kiedy dostanę nowe...
Jednakże to milczen...
Dlatego odetchnęła ...
Ten zaś, który przy...
-Wysoki Sądzie, sęd...
Następnego dnia po ...
-Stwierdziłem, że j...
-Przed kilkunastoma...
Wszystkie teksten