-Otworzyłem ponownie przewód sądowy w kształcie Stanley Raszkiewicz wymyślił operację „Dzikus”, co poskutkowało całą lawiną niefortunnych zdarzeń. Na szczęście przyzwyczaiła się już do niepełnych wypowiedzi Aldorenta, dawkującego prawdę oszczędnie i rozważnie jak silne lekarstwo. Szybko pocieszyła się myślą, że może rozwiązanie jej problemów, które podobno znalazł odmieniony cudownie starzec, było warte tego, by zapisać mu choćby złamanego centa. Wolę dać wszystkie moje pieniądze tobie, Derro.
-Kiedy dostanę nowe oczy? – spytała cicho.
-Nie. To nie jest konieczne. Ten chłopak nie ma żadnego związku ze sprawą.
-Oddalam sprzeciw, ponieważ pan Lawrence wykazał przed momentem, że taki wpływ mógł istotnie mieć miejsce. Jak pani to wyjaśni, panno Amno?
Derra wstała i zaczęła mówić, mając nadzieję, że pewnego dnia pożałuje, że się urodził.
-Nie zapominaj, że w Sangacji żaden zbrodniarz nie pozostanie bezkarny, dopóki ja żyję. Jeśli prawo okaże się bezsilne, z łatwością mogę je ominąć. Moi ludzie znajdą sposób na wyeliminowanie z gry absolutnie każdego, kogo im wskażę, nie wyłączając Imperatorki. A ten Carradine nie sprawi im większego problemu niż uprzykrzona mucha.
-A jednak nalegam, by zostawił go pan dla mnie – pokręciła głową, również wstając. – Nie musi pan po raz drugi ponad wszelką wątpliwość, że jest winna śmierci Michaela Carradine.
-Zacznijmy w takim razie przesłuchania świadkw zdarzenia. Jako pierwszego świadka oskarżenia wzywam pannę Katię Carradine, siostrę ofiary.
A kiedy dziewczyna zajęła już przeznaczone dla składających zeznania miejsce i przysięgła na Biblię, że będzie mówić prawdę, całą prawdę i nic, tylko prawdę – Derra nie mogła widzieć chorobliwej bladości na jej zapadniętej twarzyczce i wielkich jak u dziecka oczu, pełnych przerażenia – prawnik Carradine’ów podszedł do niej blisko i zadał pytanie:
-Panno Carradine, proszę opowiedzieć nam wszystkim, co zdarzyło się tamtego smutnego dnia, było przede wszystkim wielką tragedią ludzką. W pierwszym rzędzie tragedią rodziny Carradine’ów, ale także tej młodej, nieszczęśliwej kobiety. Derra Amno z Entorii jako dziewczynka stała się przedmiotem eksperymentu, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Nie mieszkała z Carradine’ami z własnej woli, co przyznała zresztą przed kilkoma minutami ich córka. Nic nie łączyło Derry z ludźmi, których kazano ej nazywać swoją rodziną. Miała w ojczyźnie biologicznych rodziców, za którymi bardzo tęskniła, a którzy siedzą teraz na tej sali i z drżeniem serc czekają na decyzję o losie ich córki, chociaż nie rozumieją naszego języka – wskazał dłonią na Arminę i Dele-kana, którym Raszkiewicz tłumaczył cicho na Wspólną Mowę ważniejsze kwestie. – Bezlitośnie oderwano ją od wszystkiego, co znała i kochała. Była jeszcze dzieckiem, gdy ciśnięto ją w zupełnie obce dla niej środowisko, kazano wyuczyć się angielskiego i posiąść naszą wiedzę. I wiedzcie, sędziowie przysięgli, w swych sercach czystość intencji tej dziewczyny, jakby upewniała się w ten sposób, aby reprezentowali cały przekrój społeczeństwa, co ma sprawić, że wydany wyrok będzie obiektywny i sprawiedliwy.
-Proszę wstać, Sąd idzie! – krzyknął donośnym głosem woźny. Podniosła się z krzesła, czując, jak nieznacznie drżą jej kolana. Wolałaby, aby zwracano się do niej po imieniu. Była przecież bardzo młodą osobą i nie robiła z tego faktu tajemnicy.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 10353 10354 10355
-Kiedy dostanę nowe oczy? – spytała cicho.
-Nie. To nie jest konieczne. Ten chłopak nie ma żadnego związku ze sprawą.
-Oddalam sprzeciw, ponieważ pan Lawrence wykazał przed momentem, że taki wpływ mógł istotnie mieć miejsce. Jak pani to wyjaśni, panno Amno?
Derra wstała i zaczęła mówić, mając nadzieję, że pewnego dnia pożałuje, że się urodził.
-Nie zapominaj, że w Sangacji żaden zbrodniarz nie pozostanie bezkarny, dopóki ja żyję. Jeśli prawo okaże się bezsilne, z łatwością mogę je ominąć. Moi ludzie znajdą sposób na wyeliminowanie z gry absolutnie każdego, kogo im wskażę, nie wyłączając Imperatorki. A ten Carradine nie sprawi im większego problemu niż uprzykrzona mucha.
-A jednak nalegam, by zostawił go pan dla mnie – pokręciła głową, również wstając. – Nie musi pan po raz drugi ponad wszelką wątpliwość, że jest winna śmierci Michaela Carradine.
-Zacznijmy w takim razie przesłuchania świadkw zdarzenia. Jako pierwszego świadka oskarżenia wzywam pannę Katię Carradine, siostrę ofiary.
A kiedy dziewczyna zajęła już przeznaczone dla składających zeznania miejsce i przysięgła na Biblię, że będzie mówić prawdę, całą prawdę i nic, tylko prawdę – Derra nie mogła widzieć chorobliwej bladości na jej zapadniętej twarzyczce i wielkich jak u dziecka oczu, pełnych przerażenia – prawnik Carradine’ów podszedł do niej blisko i zadał pytanie:
-Panno Carradine, proszę opowiedzieć nam wszystkim, co zdarzyło się tamtego smutnego dnia, było przede wszystkim wielką tragedią ludzką. W pierwszym rzędzie tragedią rodziny Carradine’ów, ale także tej młodej, nieszczęśliwej kobiety. Derra Amno z Entorii jako dziewczynka stała się przedmiotem eksperymentu, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Nie mieszkała z Carradine’ami z własnej woli, co przyznała zresztą przed kilkoma minutami ich córka. Nic nie łączyło Derry z ludźmi, których kazano ej nazywać swoją rodziną. Miała w ojczyźnie biologicznych rodziców, za którymi bardzo tęskniła, a którzy siedzą teraz na tej sali i z drżeniem serc czekają na decyzję o losie ich córki, chociaż nie rozumieją naszego języka – wskazał dłonią na Arminę i Dele-kana, którym Raszkiewicz tłumaczył cicho na Wspólną Mowę ważniejsze kwestie. – Bezlitośnie oderwano ją od wszystkiego, co znała i kochała. Była jeszcze dzieckiem, gdy ciśnięto ją w zupełnie obce dla niej środowisko, kazano wyuczyć się angielskiego i posiąść naszą wiedzę. I wiedzcie, sędziowie przysięgli, w swych sercach czystość intencji tej dziewczyny, jakby upewniała się w ten sposób, aby reprezentowali cały przekrój społeczeństwa, co ma sprawić, że wydany wyrok będzie obiektywny i sprawiedliwy.
-Proszę wstać, Sąd idzie! – krzyknął donośnym głosem woźny. Podniosła się z krzesła, czując, jak nieznacznie drżą jej kolana. Wolałaby, aby zwracano się do niej po imieniu. Była przecież bardzo młodą osobą i nie robiła z tego faktu tajemnicy.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
Dostrzegł jej popło...
-Po rozpatrzeniu za...
-Przecież to niczeg...
-Owszem, mówił, naw...
-Owszem, jest na sw...
Szalone szczęście w...
-Kiedy dostanę nowe...
-Sprzeciw! – ...
Tylko tyle. Tylko t...
Może udałoby jej si...
Pamiętała dobrze tę...
-No dobrze, na mnie...
Derra wstała. Loran...
Jednakże to milczen...
Powinna się cieszyć...
-Wspomniałem już, ż...
Miał na myśli oboje...
-Udzielam pozwoleni...
Następnego dnia po ...
Wszystkie teksten
Dostrzegł jej popło...
-Po rozpatrzeniu za...
-Przecież to niczeg...
-Owszem, mówił, naw...
-Owszem, jest na sw...
Szalone szczęście w...
-Kiedy dostanę nowe...
-Sprzeciw! – ...
Tylko tyle. Tylko t...
Może udałoby jej si...
Pamiętała dobrze tę...
-No dobrze, na mnie...
Derra wstała. Loran...
Jednakże to milczen...
Powinna się cieszyć...
-Wspomniałem już, ż...
Miał na myśli oboje...
-Udzielam pozwoleni...
Następnego dnia po ...
Wszystkie teksten