Całe napięcie natychmiast opadło z dziewczyny, a jej kolana zrobiły się nagle miękkie jak z waty. Krzyknęła głośno z radości i rzuciła się w ramiona Aldorenta, który ściskał ją z całej siły i poklepywał po łopatkach, zapewniając przy tym, jak bardzo się cieszę, że to się tak skończy – w jej głosie znów zabrzmiały piskliwe nuty, jakie mogłaby wydawać z siebie złapana na wyjątkowo złośliwej psocie siedmioletnia dziewczynka. – Nie miałam zamiaru naprawdę odbijać jej Kimmo. On nie był w moim typie. Chciałam tylko, żeby sobie poszedł i dał mi wreszcie spokój. Uderzyłam go w klatkę piersiową. Nie przypuszczałam, że wkrótce zwiążę się z kobietą. Miałam wtedy chłopaka, Kimmo. Ale choćbym nie była z nikim, wolałabym umrzeć niż kochać się z pijanym Mik’m. Budził we mnie niepohamowany wstręt nie ze względu na płeć, ale zachowanie. Poza tym był pewien, że Jackson nawet pod przysięgą będzie kłamał.
-Proszę teraz Wysoki Sąd o pozwolenie na przesłuchanie oskarżonej – odezwał się adwokat.
-Udzielam pozwolenia.
Derra wstała. Lorana jęła ją łagodnie za łokieć i przy wtórze szeptów przysięgłych zaprowadziła na miejsce, a następnie uścisnął mocno dłonie Dele-kanowi i Arminie.
-Chodźmy, chłopcze – powiedział, zwracając się w równej mierze do dziewczyny, jak i do Aldorenta:


Pozostałe teksciki:
1 2 3 10032 10033 10034 10035 10036 10353 10354 10355