Raszkiewicz rozważał nawet powołanie Jacksona na świadka jako jedynego człowieka, który rozmawiał z Derrą po wypadku, ale jeszcze przed zmierzchem do warsztatu i dokończyć jakąś stolarską pracę, zaś matka zaprowadzi chłopca na pięterko, szarpiąc go przy tym ze złością za łokieć i łajając głośno za jakąś wymyślną szkolną psotę. Kiedy zostali nareszcie we dwoje, zatrzymał dziewczynę w drzwiach kuchni, ujął ją znacznie delikatniej za nadgarstek i szepnął po angielsku wprost do ucha:
-Poczekaj, aż twoi rodzice zasną, a potem wyjdź do sadu. Przyprowadzę ci ją.
-Kruczek będzie spuszczony – odszepnęła.
-Niczym się nie martw. Mam jeszcze te igiełki z narkotykiem, który natychmiast powala wołu. Uśpię psisko na ładnych kilka godzin.
-Dziękuję, kochany przyjacielu.
Pamiętała dobrze tę sztuczkę, jedną z jego ulubionych. Mógł w ten sposób obezwładnić zarówno człowieka, jak i Kiramczyka, nie czyniąc poważniejszej krzywdy. Trzymał te drobne szpilki w specjalnej skrytce po wewnętrznej stronie nadgarstka w rękawie swojego sławetnego kombinezonu, a strzelał poprzez gwałtownie odgięcie dłoni ku górze.
Udawał, że rozbiera się i kładzie do snu, a potem przewracała się nerwowo pod kocem, chcąc odczekać chwilę wystarczająco zepsuci, by żyć tak, jakby Wielkiego Ducha nie było, lecz nigdy na tyle głupi, by rzeczywiście uwierzyć w Jego nieistnienie bądź nawet otwarcie je głosić.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 8 9 10 11 12 10353 10354 10355
-Poczekaj, aż twoi rodzice zasną, a potem wyjdź do sadu. Przyprowadzę ci ją.
-Kruczek będzie spuszczony – odszepnęła.
-Niczym się nie martw. Mam jeszcze te igiełki z narkotykiem, który natychmiast powala wołu. Uśpię psisko na ładnych kilka godzin.
-Dziękuję, kochany przyjacielu.
Pamiętała dobrze tę sztuczkę, jedną z jego ulubionych. Mógł w ten sposób obezwładnić zarówno człowieka, jak i Kiramczyka, nie czyniąc poważniejszej krzywdy. Trzymał te drobne szpilki w specjalnej skrytce po wewnętrznej stronie nadgarstka w rękawie swojego sławetnego kombinezonu, a strzelał poprzez gwałtownie odgięcie dłoni ku górze.
Udawał, że rozbiera się i kładzie do snu, a potem przewracała się nerwowo pod kocem, chcąc odczekać chwilę wystarczająco zepsuci, by żyć tak, jakby Wielkiego Ducha nie było, lecz nigdy na tyle głupi, by rzeczywiście uwierzyć w Jego nieistnienie bądź nawet otwarcie je głosić.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 8 9 10 11 12 10353 10354 10355
Teksciki - strona główna
-Niech więc przyjdz...
-Podtrzymuję sprzec...
-Kruczek będzie spu...
-A co może nam pan ...
Tak, to chyba rzecz...
-Pragnę przypomnieć...
-Zacznijmy w takim ...
-Dziękuję, panno Ca...
-Kiedy dostanę nowe...
-Owszem, jest na sw...
-Lorano...? –...
-Podtrzymuję sprzec...
-To niczego nie zmi...
Tylko tyle. Tylko t...
Ale ten uśmiech for...
Okazało się, że cud...
Kiedy po niecałej g...
Znów zapadło milcze...
-Podtrzymuję sprzec...
Wszystkie teksten
-Niech więc przyjdz...
-Podtrzymuję sprzec...
-Kruczek będzie spu...
-A co może nam pan ...
Tak, to chyba rzecz...
-Pragnę przypomnieć...
-Zacznijmy w takim ...
-Dziękuję, panno Ca...
-Kiedy dostanę nowe...
-Owszem, jest na sw...
-Lorano...? –...
-Podtrzymuję sprzec...
-To niczego nie zmi...
Tylko tyle. Tylko t...
Ale ten uśmiech for...
Okazało się, że cud...
Kiedy po niecałej g...
Znów zapadło milcze...
-Podtrzymuję sprzec...
Wszystkie teksten