Losowy tekscik:



-Dwanaścioro – powtórzył. – Sześciu mężczyzn i sześć kobiet, ludzie w różnym wieku, wykonujący różne zawody, łącznie z emerytami i gospodyniami domowymi. Na ogół przysięgli są wybierani w ten sposób, aby reprezentowali cały przekrój społeczeństwa, co ma sprawić, że wydany wyrok będzie obiektywny i sprawiedliwy.
-Proszę wstać, Sąd idzie! – krzyknął donośnym głosem woźny. Podniosła się z krzesła, czując, jak nieznacznie drżą jej kolana. Wolałaby, aby sędzia okazał się mężczyzną. Ostatnio mężczyźni przynosili jej szczęście, poza tym zauważyła już dawno, że w tym kraju częściej kierowali się oni własnym, niezależnym osądem, podczas gdy kobiety nierzadko bywały wmanipulowywane w gierki drugiej płci i biernie im się poddawały, chcąc zasłużyć na uznanie swoich protektorów.
Dlatego odetchnęła z ulgą, usłyszawszy świeży, dźwięczny głos mniej więcej trzydziestoletniego chłopaka:
-Niniejszym otwieram rozprawę z powództwa Stanleya Raszkiewicza preciwko państwu sangackiemu w sprawie tragicznej śmierci Michaela Carradine.
-Zacznijmy w takim razie przesłuchania świadkw zdarzenia. Jako pierwszego świadka oskarżenia wzywam pannę Katię Carradine, siostrę ofiary.
A kiedy dziewczyna zajęła już przeznaczone dla składających zeznania miejsce i przysięgła na Biblię, że będzie mówić prawdę, całą prawdę i nic, tylko prawdę – Derra nie mogła widzieć chorobliwej bladości na jej zapadniętej twarzyczce i wielkich jak u dziecka oczu, pełnych przerażenia – prawnik Carradine’ów podszedł do niej blisko i zadał pytanie:
-Panno Carradine, proszę opowiedzieć nam wszystkim, co zdarzyło się tamtego smutnego dnia, było przede wszystkim wielką tragedią ludzką. W pierwszym rzędzie tragedią rodziny Carradine’ów, ojca i córkę opuszczających pomieszczenie w towarzystwie czerwonego jeszcze na twarzy od niedawnego wzburzenia Lawrence’a z minami jeszcze bardziej. Nie ustalał z dziewczyną treści zeznań przed kolejną rozprawą, gdyż spodziewał się, że jego podopieczni przekąsili lunch w przestronnej stołówce na parterze budynku. Widząc wzrastającą nerwowość reszty grupy starzec uspokoił ich, stwierdzając z łobuzerskim uśmiechem, że wszystko będzie dobrze.
-Założę się, że minister nie odważy się mnie zawieść – powiedział cicho,nachylając się prawie do ucha Arminy. – Wie, że mogłoby go to sporo kosztować, i nie myślę wcale o pieniądzach ani nawet rządowym stołku.


Pozostałe teksciki:
1 2 3 10353 10354 10355